1 listopada 2011 – wspomnienia z soboty

Każdy blog potrzebuje pierwszego wpisu. Oto właśnie i on. Nie mam pojęcia skąd wpadł mi do głowy pomysł pisania bloga na konkurs, najwyraźniej jednak zgłosiłam go i mam nadzieję, że nie będzie masakrycznie nudny… 🙂

Dzisiaj Wszystkich Świętych, ludzie zjawiają się  pierwszy raz od dawien dawna w kościele, jeżdżą na groby, harcerze chodzą po kwestach, mają warty… W ramach wspominek chciałam ująć takie właśnie harcerskie wyjście na cmentarz.

W sobotę jak zwykle była zbiórka. Pobudka rano, 7.30, elegancko, ubieram się, myję zęby, jem śniadanie, pakuję torbę, pośpieszam tatę, żebyśmy już wychodzili i przemierzam pół miasta, żeby o dziewiątej zagościć na Biskupinie. Na miejscu zbiórki jesteśmy we dwie, ja i moja przyjaciółka, która mnie wciągnęła do zastępu. Pragnę tylko nadmienić, że oprócz nas, wariackie pomysły wstawania w sobotę na dziewiątą ma jeszcze 6 innych dziewczyn, jednak żadnej ani widu, ani słychu. Pięć minut później dociera jeszcze Magda, zastępowa, z naszym proporcem.  Koniec końców w pół godziny zebrało się nas siedem.

Dostałyśmy od Magdy mapę i dalejże do punktu x, którym okazał się cmentarz mieszczący się przy ulicy Smętnej. No po prostu nomen omen chyba, ale okej, nie czepiajmy się szczegółów…

Tam podzieliłyśmy się na 3 grupki, każda zaczęła ogarniać jeden zaniedbany grób. Bardzo to było kreatywne, zwłaszcza kiedy do dyspozycji są jedne grabki, a wyrywając trawę trzeba uważać na malutkie klony… Względnie się udało, najwięcej do roboty miała chyba Agnieszka, bo razem z Zuzką znalazły grób zarośnięty trawą, niemal całkowicie przerdzewiałą tabliczkę upamiętniającą denata i Krzyż, który złamany i przerdzewiały leżał obok. Jak skończyły, to wyglądało to dużo lepiej, Krzyż został wbity w ziemię, trawa wyrwana, a spod ziemi wyrosły kamienie.

Stwierdziłam po raz wtóry, że zgłoszenie się na liturgistkę było pomysłem interesującym, kiedy w ciągu 30 sekund musiałam wykombinować, że zgodnie z sugestią Magdy mogłabym poprowadzić modlitwę i że raczej nadaje się “Wieczne odpoczywanie…” xD

Po pracy biegiem nad rzekę, żeby zorganizować i przeprowadzić sztafetę, czyli nadawanie alfabetem Morse’a na długości kilometra 🙂

Z pieczołowicie przygotowanej przez Magdę informacji zostało tyle (cytuję): “zssepetirpostalpirateauzuodnmlygmtrtagarldkuankmgjtapadzialamrrwieprratg

waeewrmalkwsaiew”.

Niedługo ma być zlot chorągwi dolnośląskiej i każda drużyna ma przygotować dwie piosenki, jedną harcerską i jedną patriotyczną, więc znad Odry biegłyśmy, a przynajmniej “starałyśmy się szybko iść” do salki, bo od kwadransa trwała próba. Wyszło na to, że i tak nie było się po co spieszyć, bo jak tam dotarłyśmy, to okazało się, że dziewczyny faktycznie są w środku, ale drzwi są zamknięte, a klucz podobno mamy my, bo je przecież zamknęłyśmy… 😀

Na próbie nie mogło być spokojnie 😉 Dziewczyny z Charta latały po całej sali jak wściekłe i generalnie nie dało się z nich nie śmiać 🙂

Jak już udało nam się zaśpiewać chociaż część tego, co było do zaśpiewania, a przynajmniej wybrać ostatecznie piosenki, co już było wielkim sukcesem, przeprowadziłyśmy moją grę o Andrzeju i Oldze Małkowskich, a potem poszłyśmy na plac zabaw, zrobić grę Anki, która z założenia miała dotyczyć pierwszej pomocy, ale ostatecznie, z powodu braku parku znalazły się w niej takie kwiatki jak bandażowanie łokcia na ślepo i rzucanie żołędziami do półlitrowej butelki po wodzie mineralnej, oddalonej od rzucającego w pionie o 2,5 metra, a w poziomie o jakieś 3.

Zbiórka w sumie trwała sześć godzin i potem byłam strasznie padnięta, no ale grunt to dobra zabawa.

Dobry nastrój zapewnił mi jeszcze dialog z jedną panią, który przedstawię poniżej 🙂

– A co to, jakaś rocznica jest, że ty z flagami stoisz? (stałam z chorągiewkami do sygnalizacji, ale ok, flagi też ładna nazwa…)

– Nie… – odpowiadam niepewnie – to są chorągiewki, do sygnalizacji Morsem…

– Do sygnalizacji… morskiej – powiedziała dumna z siebie pani i poszła dalej.

* W ramach domówienia: ten wpis został napisany 1.11.2011. To, że wyświetla się data 12.10 jest spowodowane tym, że pisząc go nie założyłam nowego wpisu, tylko edytowałam poprzedni, wygenerowany automatycznie przez administrację serwisu wordpress 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: