:)

Wczoraj wróciłam ze zlotu chorągwi 🙂 🙂 🙂

Było super, szkoda tylko, że Anka nie mogła jechać…

W sumie dla niektórych tułanie się godzinami po mieście, szukanie punktów i rozwiązywanie zadań oraz zdobywanie autografów takich osobistości jak Banach, Bodo czy Żeromski to nic zabawnego, woleliby siedzieć w domu przed komputerem albo telewizorem. Nie mówię, że ja też tego nie lubię, bo lubię bardzo, ale jakbym miała wybierać, czy spędzić czas na oglądaniu Sędzi Wesołowskiej i W11 (w domyśle: moich ulubionych seriali ;D ), albo jechać na obóz/biwak/zlot/rajd/zimowisko (niepotrzebne skreślić w odpowiednim momencie roku :] ) to jasne jest dla mnie, że wybrałabym to drugie 🙂 Szkoda, biedne ignoranckie człowieki nie wiedzą co tracą ;P W domu raczej nie będą latać od musicalu do thrillera, wciskać do butelki jajka na twardo, które wcale nie chce ogarnąć, że powinno do niej wpaść ani pić na spółkę z 15 innymi osobami coca-coli, do której powpadały mentosy 🙂

W piątek musiałyśmy stać w samych koszulach mundurowych na dworze, bo było mianowanie nowego zastępu, a jedna dziewczyna nie wzięła z sali, w której nocowałyśmy swetra ;P A jak wróciłyśmy z mszy (i z pierwszej części wielkiej gry) to miałam przysięgę wierności i mam teraz chustę i nawęzy 🙂 🙂 🙂 Wieczorem jeszcze dwie dziewczyny z naszego zastępu miały sąd honorowy, który dopuścił je do złożenia przyrzeczenia 🙂

W sobotę były przyrzeczenia (w sumie składało 5 dziewczyn), dalszy ciąg wielkiej gry, warsztaty z wyżej wymienionym jajkiem i innym niewymienionym, surowym, które w końcu wylądowało na głowie jednej z dziewczyn z 2 drużyny Rząsińskiej ;D,  świeczysko z kalamburami, w których w jednym haśle łączyły się słowa pudełko i wypadek ^^

W niedzielę jeszcze turniej sportowy (zbijak+koszykówka) o Puchar Komendantki Chorągwi, który udało się wygrać naszej drużynie!!! 🙂

Za każdym razem jak pomyślę o tym zlocie, to żałuję, że weekend się skończył i że następny będzie następny a nie ten i taki sam 🙂

No i jeszcze jedno, mam dla was zagadkę z punktu Banacha 🙂

Mamy 3 kotlety i 2 patelnie. Musimy usmażyć wszystkie kotlety z obu stron. Smażenie 1 strony kotleta trwa minutę.  Ile najkrócej będzie trwało usmażenie wszystkich kotletów?

Rozwiązanie w następnym poście, czyli miejmy nadzieję już niedługo 😉 Zagadka nie jest trudna, jakby się nad nią zastanowić to wyjdzie poprawnie. Myśmy się na tym zadaniu przejechały, a jak odeszłyśmy od punktu,
to 3 minuty później wszystko było rozrysowane, a zagadka rozwiązana dobrze…

Ps. Wikipedia pisze takie bzdury, że aż musiałam ją skorygować ;P
I pół minuty zwijałam się ze śmiechu jak się zorientowałam, że nawęzy zostały nazwane “kolorowymi tasiemkami zastępu”…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: