I tak oto język polski staje się językiem obcym…

Tytuł autorstwa bardzo miłego licealisty, który prowadził, jak to ujął 847 konkurs piosenki obcojęzycznej w naszej szkole. Byliśmy na nim na dwóch lekcjach, pierwszej i trzeciej, pech, że dziewczyna z naszej klasy śpiewała na drugiej… 🙂

Przewodnicząca szkoły śpiewała po polsku, z tym że piosenka pierwotnie była katalońska. Masakryczny tekst, lekko przerażający: “Czego chcą ludzie ci, którzy przychodzą nad ranem? Jej syna nie ma już tu, zabili go do drzwi stukaniem!”, do pełnej wersji link tu: http://www.youtube.com/watch?v=jmSj01aNVHw

Andrzej chciał wejść na scenę i śpiewać Kalinkę, potem całą grupą nakłanialiśmy Sebastiana, żeby poszedł z nim i  zaśpiewał “Con mi burrito sabanero…” (kolędę hiszpańską, której uczyła się nasza grupa :)). Nie udało się… Ale i tak było miło.

Kartkówka z geografii się odbyła i mimo że poszła źle,  to poszła dobrze :]

Dostaliśmy zdjęcia klasowe, każdy świeci się jak neon, Marcel podstawia rogi Bartkowi, Natka została uwieczniona w momencie, kiedy akurat się śmiała, a Andrzej z lewego rogu zdjęcia przewędrował do prawego i jest od nas wyższy o jakieś 40cm… Ponadto szaro-różowa bluzka Moniki jest niebiesko różowa, Patrycja stoi za mną i wygląda jakby usiłowała mnie zabić, jeden but Zuzi jest prostopadle do podłogi, a drugi równolegle, błyszczący sweter Julity błyszczy się ze strojoną mocą. Wycięli nam wychowawczynię. To tylko nieliczne niuanse tej fotografii 😉

W środę na chemii poszliśmy na wystawę o sławnych chemikach organizowaną przez liceum.  Przygotowana bardzo oryginalnie prezentacja, polegała na czytaniu informacji z plakatów, koło których krążył chłopak z nożyczkami i pytał, czy nam się podoba, a potem pokazał nam Mendelejewa i stwierdził, że jak się będziemy dużo uczyć to każdemu wyrośnie taka sama broda.

Po wtóre, zaczynając wątek kolejny, wpakowałam się tydzień temu w śpiewanie psalmu na mszy wieczornej… Tak, gratulacje dla mnie, zwłaszcza, że wpakowałam się z woli własnej (tu powinien był przecinek, ale w moim zamyśle twórczym wcale tutaj nie pasuje…) nieprzymuszonej.

Cześnik górą, górą i absolutnie rulez!

Mamy na jutro przygotować prezentacje postaci z “Zemsty”, ja przeglądam lekturę i znajduję fragment, po przeczytaniu którego nadal leżę na podłodze :]

“-Czego żądasz?

-Mego syna.

-Ha! ha! rozkosz mi jedyna. Będziesz zadość miał z mej strony. Ale z żoną czy bez żony?”

Dla uczonych wg teorii Einsteina (“Uczony jest człowiekiem, który wie o rzeczach nieznanych innym i nie ma pojęcia o tym, co znają wszyscy“): słowa te kierowane są do Rejenta, którego syn właśnie za zgodą Cześnika (stryja Klary), bierze z nią ślub, o czym Rejent nie chciał słyszeć :).

Moja rodzina jest zdolna. Przed chwilą na obiedzie zmusiliśmy psa do tego, żeby ziewnął ;D

No, byłoby na tyle. Jutro oczywiście kartkóweczka (chociaż gonitwa przedkońcowosemestralna już się powoli kończy), do której trzeba by się przygotować 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: