No, to włączamy pozytywne myślenie i… START ;]

Dobry dzień, dzień dobry, buenos días 🙂

Złapałam się na tym, że ostatnio piszę coraz częściej 🙂 Może powracają do mnie dawne nawyki, co mnie oczywiście nie martwi. Dzisiaj postanowiłam, że nie zrobię niemal NICZEGO z rzeczy, które “muszę”*. Na razie jest mi z tym błogo i bardzo dobrze 🙂

Ambitnie postanowiłam, że w ciągu kilku następnych godzin pogram sobie na gitarze, zobaczymy co mi z tego wyjdzie 🙂 Ale teraz tradycyjnie, po kolei ;]

Wczoraj byłyśmy na zawodach siatkarskich. Wsiadając pomyliłyśmy tramwaje i prawie złapał nas kanar, do szkoły dojechałyśmy o 11.30,  a mecz zaczynał się o 13.00.  Nie było się jak rozgrzewać, gdyż sala zajęta przez zespoły aktualnie grające, więc poszłyśmy jeszcze do sklepu i na górkę znajdującą się w pobliżu uroczego właśnie zajętego boiska z belkami sterczącymi tak nisko, że przy zagrywce waliło się w nie piłką, a trener kręcił nas na karuzeli 🙂

Mecz z gimnazjum Urszulanek przegrałyśmy, ale walczyłyśmy dzielnie, biorąc pod uwagę to, że wszystkie razem jeszcze nigdy nie grałyśmy, a drużyna była tworzona odrobinkę z łapanki.

Wróciłam do domu szczęśliwa, że nie muszę robić żadnych lekcji (przezornie wszystkie odrobiłam dzień wcześniej), poszłam do sklepu obejrzeć jeansy, z których nie kupiłam ani jednej pary, ale miły pan obiecał, że zamówi mój rozmiar. Zmęczona dniem postanowiłam chwilkę odespać. Zasnęłam w miarę szybko, a po 10 minutach zadwoniła do mnie babcia i nastrój Piaskowego Dziadka prysł zupełnie.

Tego dnia pchalam się jeszcze na drugi koniec miasta, gdzie dowiedziałam się, że niedługo złożę przyrzeczene harcerskie (!!!) ;D i generalnie było super.

Dzisiaj byłam w szkole o dwie lekcje za wcześnie… xD Od wczoraj w gablotce wisi kartka, a na niej jak wół, że nasza klasa ma odwołane rano dwie godziny grafiki komputerowej, ale część geniuszy z naszej grupy jej chyba nie zauważyła, a drugiej części nie przyszło do głowy, że można by przekazać tym, których nie było…

Koniec końców nauczycielka pierwszej grupy wpuściła nas do siebie na lekcje i przez 1,5h śpiewaliśmy kolędy po hiszpańsku 🙂 Łapcie 😉

http://www.youtube.com/watch?v=DyRFHeNMoXA

– moja ulubiona na razie 😉 refren śpiewałam przez wszystkie przerwy

http://www.youtube.com/watch?v=xwEd7NzO0mg&feature=related

– ichniejsza “Cicha noc”

http://www.youtube.com/watch?v=L6_nZapQyps&feature=related

– w wolnym tłumaczeniu “Ale patrz jak piją ryby w rzece, ale patrz jak piją, żeby zobaczyć jak Bóg się rodzi, piją i piją i znowu piją ryby w rzece, żeby zobaczyć jak Bóg się rodzi” 😉

No, to Wesołych Świąt, choć sądzę, że przed nimi jeszcze coś napiszę 🙂

* sprawy, które “muszę” załatwić, to te, które spokojnie mogę zrobić później. Należy do niech między innymi przeszywanie naszywek na mundurze oraz nauka do sprawdzianu z hiszpańskiego czy tworzenie gazetki do biblioteki.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: