Za bycie wariatem się płaci… ;]

Zapewne domyślacie się, o czym może być ten wpis 🙂 Jest przerwa świąteczna, a więc nie o szkole jak kilka poprzednich. Chciało mi się lecieć wczoraj na drugi koniec miasta? – pytanie retoryczne. Tak, chciało mi się, a post mam zamiar napisać o zbiórce, ale oczywiście nie tylko, co też powinno być jasne jak słońce 😀

Tym razem nie będzie chronologicznie, bo właśnie wróciłam ze spaceru i muszę się pożalić na los… Zaplanowałam sobie z pomocą Google Maps wycieczkę po osiedlu o długości 12 km, bo musiałam sobie udowodnić, że tyle przejdę. Po mniej więcej trzech kilometrach wiatr wywiał mi mapę na środek ulicy. I to nie byle jakiej, tylko takiej bardzo ruchliwej…  😦

***

Wczoraj była zbiórka 🙂 O czym już wszyscy wiedzą 🙂 Ale ponieważ moja psychika nieco szwankuje 😀 To powtórzyłam raz jeszcze 🙂

Zastanawiałam się, czy jechać autobusem wcześniejszym, czy późniejszym. Ostatecznie wybrałam wcześniejszy, na który ledwo zdążyłam, a przyjechałam tak, jakbym jechała tym drugim… Była awaria trakcji w centrum (innymi słowy zabrakło prądu i tramwaj nam zablokował drogę…). Na przesiadce uciekła mi sprzed nosa 4, podjechałam autobusem ;]

Magda, Anka, Ala i ja – takim zespołem powędrowałyśmy nad Odrę. Najpierw dwie wymienione w pierwszej kolejności zrobiły grę o pierwszej pomocy, potem rozpalałyśmy ognisko, gotowałyśmy makaron 🙂 Były na to zaplanowane dwie godziny, szczęśliwie udało się w jedną. Potem odlać tylko wodę, nałożyć na talerze/do misek/do menażek, posypać cukrem, dodać ser, polać śmietaną… No właśnie – polać śmietaną. Ten zaszczytny obowiązek przypadł Ani, tak samo jak sypanie cukru pudru i dlatego moja spódnica, spódnica Anki i rękawiczka Magdy były, delikatnie mówiąc, brudne… Ala, chyba kierując się darem jasnowidzenia, zjadła sam makaron ;).  Potem jeszcze grałyśmy w berka i nie tylko, w związku z czym byłam cała oblepiona rzepami, następnie szukałyśmy śmietany, bo Ala zapomniała co z nią zrobiła ;]

Korygując nieco plany pojechałam do dziadków, gdzie zjadłam obiad, a odebrał mnie stamtąd tata. Wieczorem ustawiłam budzik na siódmą rano, poszłam spać, wstałam 7.15 i poszłam na spacer, co mi nie do końca wyszło ;P

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: