Trzech Króli i nie tylko ;)

Oj, ludzie są pomysłowi 🙂

Piątek oczywiście był dniem wolnym, ze względu na przywrócone kilka lat temu święto Trzech Króli (czyli bardziej poprawnie i niepopularnie Święto Objawienia Pańskiego).  W moim ukochanym miasteczku, również od lat kilku, praktykowany jest przemarsz orszakiem trzech króli, spod katedry na rynek. Miałyśmy zjawić się tam jako zastęp, przebrane za dwórki, rycerzy, czy za kogo nam się żywnie podoba, lub w mundurach (aczkolwiek o tym dowiedziałyśmy się na miejscu…;P). Ja stwierdziłam poprzedniego wieczora, że wykonam czapkę z papieru i wstążek. Przyczepiwszy ją wsuwkami do głowy usiłowałam sprawić, żeby nie zleciała, co udawało mi się przez jakiś kwadrans, a co potem, to już inna historia. Spod katedry wyruszyłyśmy w 4, dotarłyśmy w 6, lało jak z cebra, było zimno, a jednego z trzech króli kopnął wielbłąd i trzeba było zorganizować zastępstwo. Parę razy tłumowi zostało zasugerowane, żeby krzyczał bardzo protekcjonalne hasła każdego z mędrców.

Dlaczego protekcjonalne?

“Okazja by Boga poznała Azja”, “Afryka Boga szuka”, chyba różnią się troszkę od “Europa semper fidelis”, nie? Afryka szuka, Azja jeszcze nie zna, ale Europa wierną pozostaje zawsze… xD

Dobra, czepiam się, ale bez tego życie byłoby nudne… 🙂 A poza tym nie tylko ja mam skłonność do komentowania. Kiedy rozentuzjazmowany tłum śpiewał “Dzisiaj w Betlejem”, diabeł stwierdził, że bzdura, bydlęta nie potrafią klękać…

W sobotę o 11 miałam zjawić się na Biskupinie. Zuzia z Karoliną nie doczytały sms-a od Magdy i biedactwa czekały na nas ponad 2h… Ja przyjechałam “zaraz” po nich (czyli jakieś 1,(6) godziny później) i 7.1 załapałyśmy się na grudniową promocję napoi z automatu. Kiedy doszła do nas Anka, grałyśmy w zbijaka i siatkówkę, a po zakończonym sukcesem oczekiwaniu na Magdę dostałyśmy karteczkę do odszyfrowania i zaczęłyśmy grę. Był do niej potrzebny kompas, który na szczęście miała przy sobie Karo :). Podsumowując, udało nam się stworzyć coś w rodzaju dekalogu zastępu, jego dewizę i 3 okrzyki, przy czym jeden bardzo kreatywny “Renifer doda ci skrzydeł” 🙂

Wzięłam gitarę, bo przez całe święta grałam i ćwiczyłam i wreszcie coś zaczęło mi wychodzić, po czym u Magdy w domu okazało się, że zmarzła i jest kompletnie rozstrojona ;P Jak zaczęłam stroić, to po 20 minutach uznałam, że może lepiej przestanę ;P ;D

W niedzielę odbył się, jak większości osób wiadomo, XX Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W celu kwestowania wstałam o 8.00. Umówiłam się za 5 09.00 z koleżanką z podstawówki (dalej zwaną Daria), gdyż Monika, z którą pierwotnie miałam zbierać-kasę-i-rozdawać-serduszka była chora ;(

Tego dnia miałam również kolędę (czyli bardziej poprawnie i mniej popularnie wizytę duszpasterską), podczas której dowiedziałam się od księdza, że jadę na rekolekcje, zwane zimowiskiem… Moja mina wyglądała mniej więcej tak—> o.O

Ksiądz Jerzy, z którym miałybyśmy jechać usilnie próbuje nakłonić mnie i jeszcze parę innych dziewczyn, w tym właśnie Darię, żebyśmy jechały, jak widać z marnym skutkiem xD.  Ale o ile ja żyję sobie spokojnie, to Daria ucieka, jak tylko go zobaczy xD co chyba teraz przeniesie się na mnie… 🙂

No to trochę na to późno, ale szczęśliwego nowego roku, postanowień godnych spełnienia, radości, kreatywności i czego sobie tylko zapragniecie. Życzenia chyba składam po raz kolejny, ale znajcie mój gest 😉 jak dają, to brać ;]

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: