Półeczka :)

Każda radość budzi w nas pragnienie innej radości.  ~ Albert Camus

A cytat tak na początek, żeby nie było nudno 🙂

Stwierdziłam, że nie mam jak zaczynać wpisów, zdania się wyczerpały…

Dzisiaj nie było sióstr… Trochę szkoda, ale i tak 5 osób to dużo 🙂 Od razu poszłyśmy do parku i rozłożywszy swoje rzeczy pod drzewem rozpoczęłyśmy zbiórkę.

W ramach pierwszego punktu losowałyśmy karteczki z zaszyfrowanymi alfabetem Morse’a uczuciami. Należało je przedstawić pantomimą, tak żeby reszta zastępu zgadła, o jakie odczucie chodzi. Mi osobiście trafiły się same pozytywne 🙂 :samotność, zazdrość, podenerwowanie…

Anka niemal przy każdym przedstawieniu pytała, czy chodzi o “bez perspektyw”, a i my wymyślałyśmy odpowiedzi bardzo kreatywne, jak nonkonformizm, przerąbane, emo, “smutno jej…”, czy “co? znowu foch!?, ADHD… 🙂

Kiedy w końcu każda przedstawiła po trzy wyrazy, które zostały odgadnięte z mniejszą lub większą trudnością, Anka uczyła nas rysować szkic topograficzny. Po przejściu alejkami parku czegoś na kształt trapezu, wróciłyśmy do Magdy i zajęłyśmy się pionierką czyli wyplataniem wspomnianej w tytule półeczki. Poszło całkiem nieźle, niedługo potem nasze dzieło stanęło przy torbach i kurtkach, które postanowiłyśmy zdjąć i zagrać w chusty.

Kiedy Anka zderzyła się z Magdą przeszłyśmy do mniej krwawego pif-paf, a następnie poszłyśmy na wygrzaną słońcem ławkę weselić świat naszym śpiewem 🙂

Teoretycznie każda z nas miała przygotować jakąś nową piosenkę, a praktycznie skończyło się na przygotowanej przeze mnie jakiś miesiąc temu “Katiuszy”. Nowym dodatkiem było dyrygowanie:) Muszę przyznać z całą pewnością i stanowczością, że dzisiaj pierwszy raz w życiu stałam na środku parkowej ścieżki, machałam rękami, dyrygując 4 dziewczynami siedzącymi na ławce i śpiewałam piosenkę łamaną rosjańszczyzną :).

Potem przyszła pora na polskie piosenki, na początek szanty, więc wyjęłam gitarę, która okazała się tylko trochę rozstrojona i śpiewałyśmy “Ślepca krzyk”, “Marco Polo”, “Chłopców z Botany Bay” – którzy, nawiasem, przyczepili się do mnie i trzymali mniej więcej do 20.00, “Wieczorne Śpiewogranie”, “Wędrowca” i jeszcze trochę innych, jakże pięknych utworów 🙂

Ponieważ fabułą tegorocznego obozu jest Król Artur i rycerze okrągłego stołu, a mi udało się wypożyczyć cykl legend o tej właśnie tematyce w planie było również przeczytanie którejś z nich.

Wiecie jak miło się czyta siedząc na gałęzi? Bardzo, zwłaszcza, że pozostaje jeszcze radość z tego, że wcześniej udało się na nią wejść :). Po sesji czytelniczej Ala musiała wracać do domu, bo jej tata miał urodziny. Anka zwinęła się chwilę później, bo bolała ją głowa. Przedtem jeszcze poszłam z nią pod drzewo, od którego zaczęłyśmy kurs po parku, bo myślała, że zostawiła tam piórnik i przywlokłam stamtąd naszą półeczkę 🙂

Zostałyśmy jeszcze chwilę we 3 – ja, Aga i Magda i zaliczałyśmy zadania 🙂 Potem jeszcze wbiłyśmy do niej na herbatkę ;] Racząc się wiśniową, przeglądałyśmy “Xięgę imion”, sprawdzając po kolei swoje imiona, “przyjaciół z przedszkola” i wszystkich innych znajomych ludziów 🙂 W praniu wyszło, że śmiałyśmy się kompletnie ze wszystkiego i kompletnie nie wiedząc czemu.

Na tramwaj o 15.17 jakimś cudem zdążyłam. Nigdy chyba nie zapomnę wzroku wszystkich ludzi, patrzących dosyć dziwnie na mnie i naszą półeczkę ;] Jedni Państwo na skrzyżowaniu nawet pytali co to… Dialog, mniej więcej chyba taki jaki był, przedstawiam poniżej 🙂

-Przepraszam, a co to przedstawia?

-Aaa… To jest półeczka. – odpowiadam z uśmiechem na pół twarzy, a w duchu śmiejąc się już na całego.

-A Pani jest z Akademii Sztuk Pięknych?

Nie byłabym sobą, gdybym usłyszała dokładnie to, co pani powiedziała. Do moich uszu dotarła “Akademia Stukniętych”.

-Proszę?

Tu miła pani powtórzyła pytanie, które już zinterpretowałam właściwie.

-A, nie… Tylko jestem w harcerstwie i właśnie dzisiaj wyplatałyśmy półeczkę…

Dotarłam do dziadków, w dalszym ciągu obserwując bacznie reakcje przechodniów. Potem rodzince mojej tłumaczyłam, co to właściwie jest. Najpierw dziadkowi,potem babci, tacie i drugiej babci… Mama wyjechała, jej tłumaczyć będę zapewne później 🙂

A jutro będę z koleżanką z klasy zbierać po koncercie charytatywnym pieniądze 🙂 Zapraszam wszystkich z Wrocławia i okolic do Kościoła Ewangelicko – Augsburskiego przy ulicy Kazimierza Wielkiego 29 na godzinę 16.00. Wstęp wolny 🙂

A tymczasem dobranoc 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: