1,2,3,4, maszerują renifery, 5,6,7,8 deszcz i błoto mają w nosie!

No, wstałam dzisiaj wcześnie, to wcześnie napiszę, bo wieczorem czekają mnie nieodłączne od życia szkolne tortury 🙂

Na początku przepraszam za nadszarpnięcie praw autorskich, ale idealnie mi na tytuł pasowało 🙂 Zażalenia zgłaszać o dowolnej godzinie, byle przez 22.00, zostaną rozpatrzone 😉

Wczoraj zbiórka była całodniowa, spotkałyśmy się o 8.00 pod kościołem, Karo przyjechała bez Zuzki, która niestety miała dużo zadane. Ruszyłyśmy dwoma samochodami, prowadzonymi przez tatę Magdy i Anki.  W jednym znalazł się pakiet Anka, Ala i Aga, a w drugim ja, Magda i Karo. Podróż rozpoczęła się walką z pasami, które nie chciały się zapiąć i postojem umożliwiającym Ance wzięcie kurtki z domu… Z pomocą w kontekście pasów przyszedł nam tata Ani. Okazało się, że po prostu wpinki Magdy i Karo zamieniły się miejscami i muszą zapinać na krzyż :). Po modlitwie do Matki Bożej i św. Krzysztofa jechaliśmy już spokojnie, rozmawiając, debatując, planując i przewidując i tak dojechaliśmy do Sulistrowic 🙂

Działka Magdy jest całkiem spora, z tyłu zamknięta laskiem, po bokach ogrodzona. Stoi tam coś w rodzaju przyczepy kempingowej/baraku/licho-wie-czego na narzędzia i dom, który się buduje 🙂

Prawie od razu zabrałyśmy się za robienie półeczki, ale już jednak bardziej zaawansowanej niż poprzednia, bo zamieszczonej na drzewie. Potem budowałyśmy stół. Cięcia, piłowania, walenia toporkiem, wiązania i wyplatania było co niemiara, poza tym co chwilę zabierałyśmy biednej Karolinie opinel, bo musiałyśmy coś uciąć i biedactwo nie mogło się bawić w struganie patyków… 😦 🙂

Kiedy stół stanął, poszłyśmy na drugie śniadanie. Zjadłyśmy na pierwszym piętrze nasze kanapki, popiłyśmy herbatą, Kubusiem, wodą i innymi specjałami i przegryzły przygotowanymi przez tatę Magdy amerykańskimi podpłomykami rdzennych Indian.

Nauczyłyśmy się 4 piosenek, ogarnęłyśmy życie i poszłyśmy robić obiad. Ognisko rozpalałam z Agą, udało się za trzecim razem, patyki były suche, więc ogień powstał bardzo ładny. Zrobiłyśmy kuchnię polową, postawiłyśmy na niej garnek, grzałyśmy wodę, dorzucając drewna. I wszystko byłoby dobrze, gdyby Anka nie zmieniła się we wronę prorokinię i nie wykrakała deszczu… 🙂

Ognisko paliło się dalej, z nim nie było problemu, tylko w lecie tata Magdy wysypał dookoła paleniska piasek. Żeby dorzucić coś do ognia, bądź pilnować garnka, bądź w ogóle cokolwiek robić przy ognisku trzeba było wejść w piękne błoto, sięgające do kostek… ;D Tak więc po obiedzie nasze niemal wszystkie buty były masakrycznie, strasznie, okropnie i okrutnie ubłocone… 🙂

W czasie przyrządzania obiadu spalił się tylko jeden patyk z kuchni polowej, woda na ryż się wygotowała, wywiązała się bitwa na błoto (tylko w zakresie poniżej kolan, czyli właściwie głównie stóp, no chyba że coś nie wyszło 🙂 ) zażywałyśmy uciech na błotnej ślizgawce 😉

Na początku gotowałyśmy we 3, a Ala z Agą robiły kurczaka, przy czym ta pierwsza zacięła się w palec ;(, kiedy właśnie zaczynało lać przyszła Anka, okazało się że Karo wylała na siebie herbatę i chodziła bez rajstop, czyt. w spódnicy, czyt. mogło jej być raczej zimno xD

Ania wywalczyła przyznanie jej racji, bo od początku dnia spierały się z Magdą, czy będzie słońce czy deszcz. Obie miały rację, bo na początku kiedy z nieba spadły malownicze krople, niebo nad nami było czyste. Pytanie czemu tęczy nie było, ale tego chyba nikt nie wie oprócz meteorologów.

Ściągnęłyśmy z ognia posiłek, na czyjeś hasło “dogasa ognisko” zaintonowałam piosenkę o takim właśnie początku, potem się dołączyła Magda 🙂

Zjadłyśmy nasz wielgachny garnek ryżu, kurczaka i sałatkę przy naszym pięknym porannym dziele, bo deszcz przestał bardzo lać,  zaczął natomiast mniej. W międzyczasie stół zaczął się walić… Postawiłyśmy go, skończyły jeść (ja zjadłam sałatę i pomidora? ja? ej, na pewno? bo coś mi tu mocno nie gra… ;P )

Wróciłyśmy do domu, zjadłyśmy kolejną porcję podpłomyków, Karo usiłowała spać, Aga grała na telefonie i zaliczała zadania na tropicielkę, w tym czasie ja pisałam recenzję, żeby też coś zaliczyć. Potem do Karo dołączyła  Ala i Aga, a Anka z Magdą siedziały nad mapą i wymyślały gdzie pójdziemy. Postanowiwszy, że kosmiczny bałagan jaki powstał po obiedzie posprzątamy jak wrócimy, wyszłyśmy na spacer do źródła życia, przerwany dwuosobową paniką spowodowaną tym, że gonił nas piękny, malutki, wyszczerzony jak nieboskie stworzenie piesek, szczekaniem drugiego pieska, tym razem większego, ale zza płotu i robieniem słit foci z proporcem na moście 🙂

Doszłyśmy na górkę, gdzie spotkałyśmy bardzo miłe małżeństwo, które pomimo bijącego w oczy swetra Anki z naszywką “Skauci Europy” chyba nie ogarnęło kto my, skąd my i czemu tak jakoś dziwnie ubrane…

Spotkany pan spytał, komu zwinęłyśmy proporzec i czy kogoś nim odstraszamy… Ludzie mają naprawdę radosne pomysły 😉

Umyłyśmy nasze buty z perspektywą tego, że inaczej tata Anki nie weźmie nas do samochodu, w wyniku czego oczywiście przemokły, po czym poszłyśmy grać w chusty. Aga odpadła pierwsza i potem grałyśmy ja na Ankę, a Karo na Alę. Karolina wygrała, a Ania i ja ogłosiłyśmy remis wyciągając sobie chusty na 1,2,3 ze wskazaniem na 3.

Wróciłyśmy, w ciemnościach sprzątałyśmy bałagan i biegałyśmy po działce szukając narzędzi, które po obiedzie Aga zabrała pod daszek i sekatora, który zabrał tata Magdy.

Wróciłyśmy do Wrocławia około 20.00, tym razem w składach ja, Anka, Aga i Magda, Karo i Ala, przed wyjazdem posilając się trzecią porcją podpłomyków, tym razem słowiańskich. Drugi skład podjeżdżał jeszcze pod źródełko, bo Karolina zostawiła tam czapkę.

Do domu weszłam brudna okrutnie, a zmęczona jeszcze bardziej 😉 Pogadałam na facebooku z Anką, dołączyłam się do życzeń z okazji dnia mężczyzn, poprzeglądałam besty.pl, obejrzałam końcówkę bitwy na głosy i biorąc przykład z Karo, która umierała od południa padłam na łóżko 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: