Kalendarium :)

Jako że wpis będzie rozbudowany i rozstrzelony po całym tygodniu, a nawet bardziej, to właśnie nazwany został kalendarium 🙂

8.3.2012 – Matematyka i język polski – Takiej ciszy na lekcji dawno nie było… Udało jej się zaistnieć ze względu na to, że chcieliśmy iść na pokaz mody, zorganizowany przez 3. klasę liceum. Andrzej, który na matmie nie ma prawa się odzywać, usiłował za pomocą mimiki i mruknięć przekazać Sebastianowi i matematyczce, że można by już rozdać dziewczynom te tulipany, co są bez wody od 8.00… 🙂 Matematyczka również dostała, ale na wyjście na pokaz się nie zgodziła…

W trakcie lekcji Andrzej znów usiłował coś “powiedzieć”, chyba zapytać, czy może iść do zadania. P. Arytmetyka (no wiem, że niezbyt kreatywny pseudonim, ale cóż zrobić? 🙂 ),  która kilkanaście lekcji wcześniej zabroniła mu się odzywać, powiedziała, że jak chce jej o coś zapytać, to może normalnie, że każdy by zrozumiał polecenie “nie odzywaj się do końca roku na lekcjach matematyki”, tylko on zawsze musi kręcić, i że jak mu się nie podoba lekcja, to może wyjść. Andrzej usiadł, spakował torbę, wstał i wyszedł…

Na polskim też nie było źle, uciekinier wrócił,  naszym kwiatkom został zaproponowany wazon, ale ponieważ to była ostatnia lekcja, grzecznie odmówiłyśmy. Nauczycielka się cieszyła, że zostało zauważone to, że jest kobietą, a nastrój do końca lekcji pozostawał już luźny :).

12.3.2012 – Fizyka –  Siedzieliśmy w miarę spokojnie, Bartek ubrał się w sukienkę, jednym słowem lekcja jak każda inna. Jedyna różnica polegała na tym, że zanim zaczęło się właściwe chłonięcie informacji, do ławki mojej i Moniki podbiegł Mateusz, mówiąc podekscytowanym tonem: “Ale będzie przypał!”. I faktycznie…

Po jakichś 10 minutach lekcji usłyszeliśmy, że ktoś puka. Drzwi się otwarły, stał w nich nieco zdezorientowany dostawca pizzy. Andrzej wyszedł, zapłacił, a potem z pizzą i naszą wychowawczynią udał się do gabinetu dyrekcji. Na następnej przerwie wszyscy chłopcy się odżegnywali, że to nie był ich pomysł, że nic Andrzejowi nie kazali, że to ich źli bracia bliźniacy składali się na tę pizzę, a ich właściwie tu wcale nie ma… Koniec końców jednak u dyrektorki wylądowała większa grupa, za karę musieli jeść zimną pizzę :).

14.3.2012 – Dzień liczby pi – Matematyka – Na przerwie Mateusz rzucał się z Martyną tortem, a kiedy wybrzmiał dzwonek i weszliśmy do klasy, zaśpiewaliśmy pi lat liczbie pi (dopiero potem skojarzyłam, że to raczej mało optymistyczne), a Natka z drugą autorką ciasta, wręczyły je naszej matematyczce i poleciły zjeść ;). Skończyło się na tym, że jak ktoś zrobił zadanie na tablicy, podchodził do biurka, pytał, czy może kawałek i też jadł 🙂

Po lekcjach – Nasza grupa z projektu z polskiego musiała jeszcze zostać i “podopracowywać” prezentację 😛 Zerwałam się jakoś po godzinie, kiedy było ustalone kto, co i po kim mówi i było wiadomo, że plakatu w szkole już się nie zrobi. Na przystanku tramwajowym spotkałam Karo i już razem udałyśmy się pod kościół św. Rodziny, gdzie miałyśmy się spotkać całym zastępem i korzystając z zaproszenia Magdy iść na pizzę. Jak tam doszłyśmy, okazało się, że jesteśmy jakoś pół godziny za wcześnie. Około 17.00 wyszłyśmy z przytulnego przedsionka księgarni i Karo poszła kupić picie. Po drodze spotkałyśmy Agę, przed przejściem poczekałyśmy na Magdę, ja zostałam z nią, czekając na resztę, a Karolina z Agą w końcu, ostatecznie i finalnie udały się do sklepu, gdzie spotkały Alę i Ankę :).

Całkiem interesujące doświadczenie widzieć ludzi, których normalnie spotyka się tylko w mundurze po cywilnemu 🙂 W każdym razie wraz z naszym wejściem wzrósł w pizzerii trochę poziom decybeli ;P 🙂 Było wesoło, bo jak inaczej, znów na zasadzie “pośmiejmy się z byle czego” 😉 .

Odprowadziłyśmy do domu Alę i Agę, a potem wracałyśmy do przystanku, skąd mnie i Karo miał odebrać mój tata. Po drodze pozmieniały się nasze układy rodzinne (najpierw oddałam jedną z moich córek Ance, a potem Magda się zbuntowała i powiedziała, że nie chce być babcią, więc wszystkie teraz jesteśmy siostrami, z tym że ja jestem najstarsza i mam 2 córki, które siłą rzeczy siostrami Anki, Magdy i Karoliny nie są. Czas akcji z nieokreślonego zmienił się najpierw w wojnę secesyjną, a następnie w drugą światową).

W domu byłam ok. 20.00, napisałam nieśmiertelne wnioski z polskiego (chociaż trzeba przyznać, że w drugiej klasie piszemy ich stanowczo mniej niż w pierwszej) i twierdząc, że z innymi lekcjami “jakoś się uda” poszłam spać.

15.3.2012 – znów po szkole – Zostałam jeszcze chwilę z Kamilą, bo chciała dokładnie wiedzieć, jak ma wyglądać nasza prezentacja na polski (którą nauczycielka miłosiernie przełożyła na piątek). Potem pojechałam do dziadków, gdzie zjadłam obiad, odrobiłam matmę  i przebrałam się w mundur, a potem do Anki, z którą spóźniłyśmy się na mszę drużyny tylko jakieś 5 minut, bo przez co najmniej 12 nie jechał żaden z 4 tramwajów…:)

Tym razem w domu byłam o 21.00, napisałam jeszcze raz wnioski z polskiego, tym razem inne, bardziej nowoczesne i poprawne. Więcej z tego dnia nie pamiętam 😛

16.3.2012 – i jeszcze raz po szkole, w której oddałam drukowany rano a tworzony w czasie weny wiersz na konkurs – Kocham taki stan, kiedy człowiek wie, że nic nie musi. Nie musi spieszyć się na autobus, na który by zdążył, gdyby pobiegł, może siedzieć w bibliotece, może patrzeć na fosę, a jeśli zechce, może wrócić do domu piechotą. Ostatniego podpunktu co prawda nie zrealizowałam, ale jak znam siebie, to kiedyś do tego dojdzie 🙂 W każdym razie na 18.30 poszłam na drogę krzyżową, podziwiając Monię i Marysię, które przejechały pół miasta w kwadrans  (przedtem przez 2h słuchały wykładu o filozofii zen, a jak posłuchają jeszcze 5, to będą miały 6 z religii 😉 ). Sądzę, że pozostałe elementy dnia można uznać za mało ważne i skupić się na przyszłości 🙂

Przyszły tydzień będzie strasznie intensywny, zwłaszcza końcówka, ale inaczej byłoby nudno 🙂 W czwartek jest Bierzmowanie, w piątek jadę do Warszawy, a w sobotę na pielgrzymkę z drużyną na Ślężę lub Sobótkę (te dwie nazwy mylą mi się tak jak Łódź z Katowicami…)  Pozdrawiam i miłej soboty życzę, planując w głowie rozwinięcie opowiadania, które należy oddać chyba w poniedziałek 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: