Sulistrowice odsłona 2. czyli innymi słowy mięso wołowe.

Zgodnie z obietnicą z postu poprzedniego. Jak mama wróci, to od komputera mnie odeśle w trybie natychmiastowym, ale może wpis się skończyć uda :). O! Wróciła. Nie wyrzuciła i nawet nie zabrała kawy :). Nie wierzę w działanie kofeiny, zwłaszcza kiedy ją przyjmuję w godzinach nieprzyzwoitych :P.

Otóż po kilku skróconych lekcjach i potulnie odbytym polskim, znalazłam 3-klasistkę, która ofiarowała się sprzedać mi książki, wręczyłam jej listę potrzeb i poleciałam do Carrefoure’a po mięso wołowe :). Na przejściu minęłam moją babkę od chemii (cóż, raczej wierzę w to, że skapnęła się, że powinnam być w szkole, ale co sobie pomyśli, to w sumie jej kwestia). Patrzy na mnie, patrzy “Marta, jaki mundurek”. Ona poszła na swoją stronę ulicy, ja na swoją. Około 13.10 byłam pod Rodziną. Magda też. Anka i Ala na logikę musiały być, ale próżno szukać, bo okiem nieuzbrojonym nie widać, jak się patrzy w złą stronę. Siedziały w księgarni. Ruszyłyśmy :]. Po drodze tata Magdy bawił się z nami w Milionerów :). Pierwsze pytanie: co to jest orphaneum (tak to się pisze? licho raczy wiedzieć…)?, drugie, w jakiej dzielnicy jesteśmy (‘nie mylić z opornikiem”), trzecie ………… bławatek, 4. Król Polski wybrany w 1573 (Walezy, do czego doszłyśmy w bólach) i jeszcze jakie piąte.

My jego zagięłyśmy saprofagami, wymieniał dzielnie twórców z każdej epoki…

Po drodze pozostawił nas same i poszedł po kiełbaski :] i folię aluminiową, nawiasem.

Dojechaliśmy, Magda zintegrowana z ZHP-em, który obecnie na miejscu przebywał, integrowała się dalej, poczekałyśmy na nią i według jej idei zaczęłyśmy budowę kuchni polowej na podwyższeniu :). Całkiem ładna wyszła, ba, nawet bardzo :). Kiedy była gotowa, wzięłyśmy się za zapalanie na niej ognisk (jedną zapałką? 😉 ). Zapaliłam – paliła się kora – zgasło. Zapaliłam – po interwencji i złotych radach Magdy oraz pięknych płonących drewienkach z dużego ogniska, od jej taty paliło się wszystko, w pozytywnym sensie. Ance zapałki gasły w rękach, ale w końcu też się rozpaliło i było jako tako. Tylko gasło, ale ostatecznie doszły do tego, że płomienie tłumi patelnia i za mało tlenu, Ala ucięła żerdki (kije ale i tak żerdki) i było ładnie.  Jak się ładnie jarało, tak zaczęło troszkę dogasać mi, od Alicji otrzymałam żerdek drugą porcję, makaron, wrzucony do niemalże wrzącej wody, w niewrzącej się ugotował :P. Poza tym na patelni królowało mięso wołowe z pieczarkami i pomidorami. Bardzo smaczny obiadek :).

Po patelnianej mieszance z makaronem i częściowo po kiełbaskach poszłyśmy na spacer, szukać kamieniołomu, którego nie sposób znaleźć od jakichś trzech lat. Nam również się nie udało, ale mało czasu było, więc chyba nam można odpuścić :]. Anka włączyła mordercze tempo rodem z Wielkiej Gry i będzie mnie szantażować tym, że się wlokłam z tyłu…

No dobrze, po spacerze z psem mama jednak wyrzuciła, ale kończymy dzisiaj 🙂

Po drodze Ala zrobiła bardzo ładny bukiet, pomagała mi ściągnąć gąsienicę z kurtki, znalazłam sójcze piórko,  posiedziałyśmy w 4 na środku ścieżki i śpiewałyśmy kanony (wcześniej celowałyśmy w polanki, ale w sumie rezerwat, za wysoka trawa, szlak lepszy i ładniejszy). Mamy stamtąd porcję pięknych zdjęć :P. Wróciłyśmy w miarę zgodnie z umową ok. 20.45. Wyjechaliśmy koło 21.00, dojechaliśmy na moje osiedle na jednym z końców świata w okolicach 22.00. Jechaliśmy cały czas śpiewając pieśni religijne i kanony, z małym wyjątkiem jakim była “Wiklina” ;].

A dzisiaj z powrotem szkoła (choć szkołą tego już nazwać nie można), turniej tenisa stołowego. Gratulacje dla Gochy, zajmującej pierwsze miejsce poza podium :).

Po wizycie w Macu (na życzenie Moniki) i Grycanie (na życzenie moje), około 14.00 wyszłam razem z nią i psem na spacer. Figlowi odbijała szajba, ale generalnie było miło.

Po południu zaczęło lać, więc poszłam sobie na spacerek, tym razem samotnie. Spotkałam Marysię, która znów podupadła moją wiarę w społeczeństwo, a potem Jolę, a potem wróciłam do domu.  W ramach wątpliwości – efekt placebo “nie wierzę w kofeinę” zadziałał :).

Pozdrawiam obóz, który nadpłynie za 6 dni…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: