“Dzień dobry, przepraszam, z okazji Dnia Papieskiego zbieramy… Nie?! A szkoda…” “Do boju, do boju, bo gra papieska trwa, świat czekał papieża, więc Habemus Papam!”

Taaak, to można by od razu, bo w tygodniu tego wpisu raczej nie zrobię, za ładnie mi się zajęcia poukładały, tak że nie mam czasu ani motywacji, żeby tworzyć, ale skoro już to robię, a na razie mam pomysł, iżby stworzyć z tego postu jedno, wielkie, poskręcane pięć razy w ogonkach zdanie, to zacznę od początku, który polegał na stwierdzeniu iż Julianny na zbiórce nie będzie, toteż miałam objąć funkcję zastępcze, co z chęcią uczyniwszy zjawiłam się zgodnie z planem o godzinie 11.30 pod rynkową fontanną, gdzie najpierw spotkałam Anię,  a później ludzie zaczęli się w miarę schodzić po kolei ze wszystkich zastępów – od nas najszybciej wbiła Wiki, zapowiadając, że Karo raczej nie będzie, bo gdzieś sobie wyjechała i wraca dzisiaj wieczorem, pod wpływem porywu ciekawości zadzwoniłyśmy do sióstr, których okazało się, że nie będzie i do Mery, która nie odbierała… czekałyśmy, czekałyśmy i wypatrzyłyśmy w dali samotną białą Emilkę. Dobra. Męczące. Ale nie powiem, twórcze :P. Dobra, bardziej zryte niż twórcze, ale podobno powstała taka książka, więc co to dla mnie parę stron :P.

W każdym razie skręciłam sztandar, Marty nie było, więc miała z nim stanąć któraś z zastępowych, albo czołowych i skończyło się na Kai :P. Był sobie apel, potem poszłyśmy po karty z zadaniami na grę. Stwierdziłyśmy, że w sumie najbliżej mamy na skwerek pomiędzy Ruską, Kazimierza i Placem Solnym. Poszłyśmy zatem we 3 (bo w międzyczasie dobiła Mery), dołączyłyśmy do Koszatki, po czym usłyszałyśmy Domi, która pytała nas, czy mamy mapę, czy co, bo zasadniczo ona powinna już być na punkcie, na który właśnie idziemy xD. Hm… pomyliłyśmy się w tej krzyżówce TYLKO raz i poszłyśmy obczajać pytania związane z Kościołem Garnizonowym xD. Nie mogę po prostu, myślałam że padnę, nie sądziłam, że tyle nie wiem o własnym mieście 😛 i że kiedykolwiek będę tak bardzo liczyć na pomoc informacji turystycznej. Poszłyśmy do pierwszej – była zamknięta, ale na szczęście swoje wrota rozpostarła druga. Pan zaznaczył nam jodłową, przejście garncarskie i wyspę tuż przed Piaskiem.  Przejścia garncarskiego szukałyśmy dość długo, biorąc pod uwagę, że było tuż pod nosem :P, ale dotarłyśmy do naszej Weroniki, która punkt okupowała razem z Basią. Bardzo trudne zadanie na zasadzie połącz kropki i… lecimy dalej, przez jodłową (scenki odnośnie dowolnej tajemnicy różańca – ale może jednak nie bolesne, bo wszyscy robią i zasadniczo jury ma trochę dosyć :P). Punktów 8/12. Jakbyśmy wysiliły czerepki byłoby więcej, ale i tak nieźle jak na rozgrzewkę. Na drugim artystycznym poszło nam lepiej, punktów już było 11 :). Może po prostu w śpiewankach jesteśmy lepsze 😛 bo miałyśmy stworzyć piosenkę o Janie Pawle II. Najlepiej jak najbardziej naszą.  No więc stworzyłyśmy tekst na melodię i leciutko na motywach Orlej Perci. Ech, jestem z niego dumna :D.

Ale wracamy i tak jakoś, psiakostka dużo czasu zostało. Coś dużo za dużo, więc zaczęłam podejrzewać, że skoro podali, że czas mierzony wg. zegarka byłego drużynowego 1., to czy zegarek byłego drużynowego pierwszej nie jest czasem złośliwie przestawiony 2h do przodu… Hm… myślałam tak do momentu, kiedy zobaczyłam, że połowy zadań nie mamy, a są odrobinę z kosmosu. No więc takie cudeńka jak mierzenie zapałkami herbu Wrocławia “na obok” Ratusza zostawiłyśmy sobie na deser i uznałyśmy, że ludzkość jest teraz naszą jedyną nadzieją. Spotkałyśmy 2. siostry zakonne, które nasze odpowiedzi ładnie zmodyfikowały, załamałyśmy się lekko, kiedy podeszłyśmy do 2. osób, pierwsza zareagowała hasłem “once again in english, please”, a druga “sprecht ihr Deutsch?”… Wróciłyśmy do informacji i poprosiłyśmy o oznaczenie pomnika abp. Kominka. Gościu zdezorientowany, bo twierdził, że już nam przecież zaznaczał, no ale chyba jednak nie nam. Uznałyśmy, że czasu jednak tyle nie mamy, ani nie zdążymy do Kominka, ani tym bardziej pod Katedrę, gdzie poleciły nam iść Siostry, twierdząc, że tam się dużo kleryków włóczy, więc  szukałyśmy człowieka, który wykaże się wiedzą odnośnie osoby rektora Papieskiego wydziału teologicznego…

I znalazłyśmy… kolejną siostrę zakonną. Biegłyśmy do niej przez pół placu, co mogło wyglądać na zorganizowany nalot, ale odpowiedziała nam na wieeele pytań, a nawet dzwoniła do księdza, żeby się dowiedzieć czegoś dla nas :). Oj tak :>. Oddałyśmy karty, wzięłyśmy puszkę, chustę, naklejeczki i identyfikator i  poszłyśmy kwestować pod Galerię Dominikańską. Tiaa, w godzinę zebrałyśmy całe 10zł… 🙂 i wykształtowałyśmy 3 standardowe riposty na standardowe odmowy 😛 oczywiście żadna nie została powiedziana na głos, ale byłoby słodko 😛

1.
– Dzień dobry,  przepraszam, z okazji Dnia Papieskiego zbieramy na stypendia dla ubogiej młodzieży.

-Nie.

– Ależ tak.

2. -Dzień Dobry, przepraszam, zbieramy na Fundację…

– Dziękujemy.

-Ależ nie ma za co.

3. -Dzień dobry, zbieramy na…

– Ale myśmy się już włączyli…

– Sprawdzimy to 😛

Jeden chłopak w końcu umilił nam rutynę. Nie powiedział “nie” ani “dziękuję, nie”, ani nawet “nie mam portfela”, tylko patrzył na nas, po czym w końcu wyrzekł krótkie a zwięzłe “powodzenia”.

Ale myślałam, że kurczę… jak chodziłyśmy szukając rektora, to myślałam, że fajnie byłoby spotkać naszą chemiczkę, albo matematyczkę, albo wuefistkę, bo zasadniczo fajne i rozgarnięte damy ;), stoimy, kwestujemy, z Galerii wychodzi ulubienica Estrów i Kalafiora w asyście męża xD. Ale nie wsparła akcji sama z siebie, a stwierdziłam, że co jak co, ale nauczycielki nie będę nękać.

W ogóle dużo ludzi pospotykałam 😛 np. Karolinę. Przy odrobinie dobrej woli, można by uznać, że prawie się ze mną przywitała. Dymka (no, jak powiedziałam na cały głos “cześć, Dymek” to jakby nie odpowiedział, to by już było chamstwo) i chemiczkę właśnie. I taką jedną dziewczynę z liceum, co chodzi ze mną na kółko, a jej brat (lub po prostu dłuższy czas szedł metr obok niej) z tego by wynikało jest zastępowym jakiegoś czegoś.

Później apel – w naszej kategorii, gdzie zespołów było może 5-6 byłyśmy III, Sarna II, a Koszatka I. My mamy piłę, Sarna toporek, a Koszatka menażki.

A potem z Wiki i Mery poszłyśmy do KFC na kubełek frytek :).

Aha, jeszcze jedno – przewożenie piły tramwajem i wnoszenie do fast – foodów – dla mnie na równi z 9 piankami do golenia :).

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: