Robić z igły widły – zwrot

Ok, no to od początku :).

W sobotę Julka podjechała z dziewczynami od jednej strony, ja i siostry od drugiej i spotkałyśmy się pod Galerią. Tam znów identyfikatory, puszeczki i na rynek. Szło całkiem nieźle, jak się okazało Karo, tak jak i Wiki w zeszłym roku wykazały się niezwykłym talentem do kwestowania :D. Po zbieractwie na rzecz ONT miałam zaprowadzić dziecięcia do parku na (przy?) Wyspie Słodowej, ale że zaczęłam trochę bardzo naokoło, to stanęło na wysepce, na której niecały tydzień wcześniej tworzyłyśmy piosenkę :). Julianna podzieliła się z nami informacyjami organizacyjnymi, później ciuciubabka (hm… nawet nam zdjęcia zaczęli robić ;P), niiiinja! , berek cukierek, siostry pogalopowały na tramwaj, potem  odgalopowała Mery, potem pozaliczałyśmy z Karo trochę zadań i odgalopowałyśmy wszystkie, tylko na nieco inne przystanki :).

A w tę sobotę dziewczyny były na zbiórce w stadninie (Kasia jest wielka). Cóż, za wiele o tym nie powiem, bo po prostu mnie nie było, ale podobno na Maślicach była zamieć śnieżna. U nas w mieście padał śnieg. Tam była zadymka…

No a w czwartek jak co roku czekają nas warty  (hm… no dobra, chyba żeby nie) :).

A tak btw, nasi katecheci to jednak nie takie całkiem potulne baranki, coś w sobie z drapieżnych owiec mają :). Otóż stwierdzili, że skoro tak powszechnie świętowane jest Halloween, to czemu nie świętować w podobny sposób Wszystkich Świętych? I we wtorek (następnego dnia po korytarzu wałęsać się będą trupki <dziewczyny z naszej klasy, które  miały dyżur przebrały się za prostytutki. Interesujące. Ale skoro uważają, że należy się tego bać, to może coś głębszego w tym jest ;)… >) parę osób przyszło w białych koszulkach z cytatami dotyczącymi świętości. Z przodu jeden, z tyłu drugi i tyle:). Jedna koszulka była czarna, ale za to z białą kartką, druga jeszcze w innym kolorze, ale przynajmniej artystyczna :). I generalnie nauczycieli bardziej to interesowało i uważali za dobry pomysł, nawet ci niewierzący się nie czepiali. Tylko jedna nauczycielka stwierdziła, żeby pozdejmować te wszystkie idiotyzmy, że to profanacja święta i że czegoś takiego na jej lekcji nie będzie. Taki prawda miły akcent na koniec dnia… Jestem w stanie się z tym zgodzić o tyle, że zakrawa na profanację to, że ktoś takową koszulkę ubrał tylko po to, żeby mieć szczęśliwy numerek, ale przecież są ludzie, którzy zrobili to z czystej nieprzymuszonej woli. Bez marchewki, bez kija. Tak po prostu. A to też o czymś świadczy, że z zadeklarowanych dwudziestu kilku osób w akcji z naszej klasy wzięła udział połowa.

Ale no błagam. Noszenie koszulek z hasłami propagującymi, że tak powiem świętość i profanacja?! To do siebie zwyczajnie nie pasuje…

Dobra, może więcej nie będę komentować, pozostawiam czytaczom niezaznajomionym ze sprawą z życia pole do popisu dla intelektu.

Aha, i następny wpis postaram się zrobić od razu w sobotę. Obiecanki cacanki… a może nie. Ale pamiętajcie co mówił pan Jorge. Jak będziecie niegrzeczni, to przyjdzie kokos i was zje :*

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: