“Czarnym aniołom skrzydła marzną, samotnie stoją na parapecie, do lotu cicho się zbierają, gdzieś je po prostu niesie…”

Spamuję, ale przyszły moje płyty i zasłuchuję się ostatnimi dniami w SDM-ie :). A gdyby z tej piosenki wycięli melodię i tekst, a zostawili fortepian kupiłabym to w przedsprzedaży.

Ale piątek – dzień jak codzień, lekcje, po nich czas wolny. Ekhm. Nie no, wolny.

Wybitnie zdrowo udałam się do restauracji sieci McDonald. Spodziewałam się, że do podstawówki nr 91 im. Orląt Lwowskich nie zdążę na zaplanowaną godzinę, zapomniałam jednak o prostym fakcie, że posiłek w fast-foodzie faktycznie nie odbiega zbytnio od nazwy fast-food. Heja do tramwaju, żeby dotrzeć mam…. 45 minut. Z Grunwaldzkiego jedzie się może 12… OK. Do dziadków niby po drodze, ale bez sensu na 5 minut wbijać, a dziecię ma lepszy pomysł ;). 33+ przystanek dalej, powró 131, przesiadka w 145, na Tramwajowej w 2, na Spółdzielczej wysiadamy. Po pasach x3, sprawdzić rozkład autobusów nocnych jadących w stronę centrum. Po pasach x3, zimno. Z tym wysiadaniem to nie był taki dobry pomysł, ale jedzie 10-tka. Tam na pętlę i pod szkołę. Wchodzimy niby głównym wejściem, ale samej jakoś tak dziwnie, to na kogoś poczekam. Przyszła Ania, a że 16.30 wybiła, to weszłyśmy. Pani zdziwiona, bo przecież zapowiedzieliśmy się na 17.00 (?). Julka, Agatka i Wiktoria (chartowa)wbiły chwilkę późnej, następnie Emilka, która dopiero wczoraj wieczorem dostała/odebrała informację o późniejszej godzinie, więc już nie chciała kręcić.

Rozstawiłyśmy ławki i w 1/3 z chłopcami krzesła i zaczęłyśmy próbę. A że Zosi wciąż nie było, to znów robiłam za Elfika. Z tym zastępowaniem zostało mi permanentnie, bo siostry nie zdążyły na przedstawienie. Mail ze scenariuszem został wysłany do Kasi, a że dziewczyny nie ogarnęły, to Sofia nie miał pojęcia kogo gra, nie znała tekstu i siłą rzeczy nie miała stroju. Tak że Elfik wystąpił nma granatowo + czapka, szalik, rękawiczki.

1DW przygotowała kolędy w nieco innej wersji niż 2GW. Później nadszedł czas na część inaczej oficjalną – frg. Ewangelii, opłatek i wyżerka :P. Wera wyprzytulała się na wieki wieków, a przyszła cała wrocławska część Młodych Przewodniczek + Natka.

Na górze znalazłam się w chyba niezbyt szczęśliwym momencie, w każdym razie zostałam moralnie zmobilizowana do odnoszenie krzeseł (w liczbie sztuk coś koło 100-120, na spółkę z Panią Nauczycielką). A żeby nie było tak łatwo, to każde trzeba odwrócić, sprawdzić nr sali… Po co ja się pytam… Dobra, pewnie się nie znam (pomijam, że “przecież nie otwieraliśmy sali 214, więc krzesła z 214 poszły do 209, podobnie jak z 206, której nie otwieraliśmy definitywnie, a potem… ojej, gratisowe krzesła? O, braliśy jednak z 214 <3). Na szczęście Agatka rozmawiając przez telefon również znalazła się na górze i odsiecz nadeszła :). Wyszło na to, że z Mikołajek Mery się zwinęła, więc wymieniłyśmy się paczkami i w sumie powoli zbierałyśmy. Siostry zabrały się ze mną, a Julka wróciła sobie –  zostawiając na miejscu swojego Mikołaja będącego jakoby ozdobą prezent i proporzec. Cóż, wigilia to uroczy czas na spełnianie życzeń, a Wera mówiła, że chętnie by się nim zajęła. Chyba nikt nie myślał, że słowa staną się faktem :D. Żadna z nas tego wieczora konsekwentnie nie odbierała telefonu…

Powiem jak Koń Rafał, z rafałokoniowym akcentem – Do widzenia ;).

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: