Jubilate Deo :)

Jak zwykle z opóźnieniem… Gitara i inne aktywności kosztują ;).

Po pierwsze, zanim przystąpię ad rem, wigilia, której miało praktycznie nie być jest w tak zakombinowanej formie, że chyba o bardziejszą ciężko. Ale jest 🙂 i to wystarczy ;).

W sobotę zbiórka z drużyną. Spotkałyśmy się, z powodu niezwykłego wręcz mrozu w przedsionku księgarni. Człek do człeka i już było kim zaczynać próbę na jasełka. Wbiła Wera, wybiła Wera, skończyłyśmy próby (prawie wszyscy byli na ostatniej próbie, chyba że nie było ich wcale (ja np. robiłam za Elfika, reszta chyba cała grała swoje)). Poszłyśmy do św. Faustyny na warsztaty ze śpiewu prowadzone przez naszą szczepowa. Mróz na mrozie mróz pogania. Tak… ogrzewacze do rąk się przydały, choć miałam w ręksach jeden z nich przez 5 sekund. Było lodowato. Zimno. Zimno. Bardzo.

Przeleciałyśmy historię muzyczną Kościoła, od chorału gregoriańskiego do współczesnych piosenek (Regina Caeli Laetare, Jubilate Deo (pozdrawiam trzy głosy. Jeden prowadzony przez szczepową, drugi przez Martę z Emilką, a trzeci… no właśnie 🙂 Ale nieźle nam szło. Całkiem dobrze nawet 🙂 ), Po upadku człowieka grzesznego, Oto Pan Bóg przyjdzie).

Ale, ale… w planie były dodatkowe aktywności. Byłoby szkoda gdyby… ich zabrakło :).

Skończyły się na jednym miłym choć niestandardowym odszyfrowywaniu i łączeniu zdobytych informacji (każdy zastęp miał inną treść). Z Koszatki została tylko Weronika, tak że przygarnęły ją Emilka z Martą. Informacje o G(g)odzinie Ł(ł)aski. A zdarzenie niezbyt powszednie, bo jedynie raz na rok 8.12. w południe.
Osób wybierających się na lodowisko było już mniej, Sarna: Basia z Asią, Chart: Nati z Anią, Koszatka: na lodowisku dołączyła Kaja, a z Renia (so cute…) zostałam ja. Godzinka na lodzie, pociągi, łańcuchy, jazdy przy bandzie (Nati była na lodowisku drugi raz w życiu) i nie, instruktażowa, przodem, tyłem, beczki… A potem powrót na Grunwaldzki.

Wyszłyśmy z terenu LO XIV (co to za szkoła, do poruszania się po której, potrzebny jest plan? Serio. Stał przy wejściu.) i na światłach widzimy D. Nie zdążymy raczej, bo przystanek nie całkiem blisko, a autobus całkiem szybszy, ale chwilowo stoi na czerwonym, a nam się zieleń objawia zewsząd, no to czemuż nie spróbować?  Zdążyłyśmy ;). Emilka w międzyczasie przyznała się, że godzinę przed opadem śniegu zdała test na prawo jazdy, tylko musi się umówić na jazdy.

Grunwaldzki. Do widzenia :).

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: