– Spondej. – A chcesz może o tym porozmawiać?

Ach, nie mogłam się powstrzymać. Kocham dzisiejszy polski – zwłaszcza że nasza P.Prof. była jeszcze cudowniejsza – co i rusz pojawiało się nowe pojęcie, spondeje (czekajcie, idę po zeszyt…), trocheje “trochej inaczej”, strofy spondeiczne, mory (czyżby analogia do Pana Geografa?).  Ojej, zapomniałabym o dyftongach, a tego bym sobie nie wybaczyła nigdy, dobrze, że w zeszycie piszę kolorkami :P

No więc dzisiaj wyjątkowo mam czas. Mam czas, bo dzisiaj na wf zapomniałam butów i tym sposobem nie wróciłam przed pięcioma minutami zziapana po sks-ie z siatki i korzystam ze wskazań pani polonistki – wyspać się, odpoczywać i zając się czystymi przyjemnościami (tu: diaboliczny uśmiech nr 231).

Co do zbiórki, to była bardzo spoko. Czekałyśmy chwilę na Karo (była Wiki, Mery, Julianna i ja). Na początku weszłyśmy do ,,tam gdzie kanapa,, i pośpiewałyśmy kolędy, potem szanty, a następnie 2 piosenki wilczkowe, których nauczyły nas Karo i Wiki (chodziło za mną pół poniedziałku i ja tutaj naprawdę nie przesadzam). Kiedy przyszła Karo Mery zrobiła swoją grę o tropach zwierząt – jej bardzo ładne rysunki trafiły do kroniki :).

Co do kolejności pewna nie jestem, ale wydaje mi się, że potem była moja zabawa z warsztatów filozoficznych naszej katechetki – dana jest dziwna historia, trzeba odgadnąć wszystkie jej okoliczności zadając pytania i uzyskując na nie odpowiedzi tylko tak lub nie :). Trochę zajęła, a Karolina co jakiś czas wymyślała objaśnienia z księżyca i na odpowiedź “nie” zawsze reagowała “Nie? A szkoda…” i zastanawiałam się, czy nie awansować tego hasła na ex aequo z zosinym obozowym “Juulka”. Ale nie, Zosia lepsza.

Wyszłyśmy na dwór, żeby zrobić sztafetę Morse’a, porozstawiałyśmy się o tyle dobrze, że między budynkami i każda osoba widziała tylko nadającą i odbierającą :). Potem poszłyśmy z Wiki do sklepu po coś do jedzenie – dziewczyny w tym czasie wróciły do księgarni.

I po jakimś czasie przyszedł jakiś chłopak z wiadrem, przedstawił się, w sumie pogadaliśmy chwilę [później wyszło, że Młoda Ekipa <u chłopaków już też Krąg, czy zostawili?> z Szefem w postaci Grzesia M. ]. Miły :).

Karo złożyła przysięgę wierności (witamy w zastępie 😉 ), po czym chciałyśmy zrobić sobie zdjęcie w nowym składzie (choć niestety bez sióstr). Ustawiałyśmy telefon na kartonie, przed kartonem, z samowyzwalaczem, oparte o etui… a w końcu z Młodej Ekipy przyszedł drugi i zanim pozwoliłyśmy mu napełnić wiadro wodą to właśnie on zrobił ostatnią focię ;P

Kiedy już zjadłyśmy co było do zjedzenia po zakupach, zrobiłyśmy Apel Ewangeliczny, po nim radę zastępu. W przyszłą sobotę pewnie pójdziemy na lodowisko (pozdrawiam moją kolędę, ale ostatecznie raczej pozdrowię taflę. Chociaż niekoniecznie. Kolęda dodatkowa po 14.00, jak się sprężę, to może się wyrobię…).

Hm… zauważyłam, że jestem bardzo podatna na sugestie. Trochę cienkie to, bo czasami nie mam pojęcia, czy dane zdanie jest moje, czy przejęte od kogoś innego i, gdyby go nie wypowiedział, nie przyszłoby mi do głowy, żeby się z nim zgodzić.
Taki mały off topic… 😉

A jeśli chodzi o szkołę, to tylko żal mi olimpiady z hiszpańskiego. Nauczka, żeby uważnie czytać wytyczne i ogarniać, co się dookoła dzieje, ale że przeszłam do ustnego, do którego myślałam, że nie jestem przygotowana, bo sądziłam, ze będzie kiedy indziej, a w czasie kiedy trwał pisałam 2 godziny konkurs z matmy, z którego zrobiłam 1 zadanie na 6 (a Gocha, która ode mnie z królowej nauk lepsza, nie zrobiła ani jednego. Przepraszam, zrobiła jedno. Co prawda sama twierdzi, że chyba źle, ale zrobiła 😛), bo go sobie najzwyczajniej w świecie odpuściłam, bo myślałam, że się nie dostanę i żem przecież nieprzygotowana (potem Jorge mi wytłumaczył, że to, czego się nie uczyłam, to było na pisemny, z którego przeszłam do ustnego) uważam za zbyt łatwo oddaną okazję…

A dzisiaj próbna liga humanistyczna, za tydzień faktyczna, jutro Ślązak z polskiego, po feriach zawody z siatkówki, poza tym sprawdziany. Moi drodzy – ja chcę do Rząsin. Albo najlepiej przelecieć do wakacji…

A w ramach kolejnego btw, dzisiaj religię prowadził Daniel. Kończy w poniedziałek pewnie, chyba że będziemy mieć znów z praktykantką, to rzecz jasna środa. Kółka wymykają mi się bezustannie, a szkoda… A w ogóle Gocha z Justyną obiecały jej mój zeszyt (oczywiście, jeśli się zgodzę 😉 ).

I zapamiętajcie to sobie do końca życia – piąta strofa metryczna heksametru MUSI być spondejem i broń was wszelka władzo od innego posunięcia. Miłego ;) .

One thought on “– Spondej. – A chcesz może o tym porozmawiać?

  1. marchewa111 January 18, 2013 at 8:19 pm Reply

    Wypraszam sobie! Zrobiłam jedno zadanie na konkursie (co prawda pewnie źle, ale robiłam). No i nie obiecałyśmy praktykantce zeszytu, tylko powiedziałyśmy,że Twój jest ładniejszy od mojego i może poprosić Ciebie 😉

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: