Herbatka z cytrynką Twoim najlepszym przyjacielem :)

N cóż. Zwykle takich codziennych dni nie opisuję, ale co tam, ten jakoś mi się spodobał :P.

Do szkoły jechałam sama, miałam czas na zapoznanie się z kolejnym fragmencikiem książeczki o zakonach w Polsce – takie moje nowe hobby :).
W każdym razie na pierwszej lekcji w-f  i uni-hokej, innymi słowy floorball – grałyśmy 3/3, taka wzorowa frekencja w czerwcowy poranek :). Pani nasza z ciekawości zapytała, kto wybiera się do szkoły (gdyż ponieważ odrabiamy piątek po Bożym Ciele). Ja i Julianna usprawiedliwiłyśmy swoją nieobecność, przy okazji częstując Panią Profesor elmentami informacji o Hymnie i ogólnie,że harcerstwo katolickie. Nasza pierwszoklasowa Szarańcza, któregoż to pseudonimu używała zapewne kiedyś, gdyż występuje on na naszej-klasie, zaaprobowała. Niby nic 🙂 ale zalajkowałabym. Lubię jak lubi xD.
Wczoraj poczęstowała nas informacją o tym, kto nas będzie uczył – bardzo się z Nowasia cieszę – człowiek do pogadania, ale naprawdę uczy i mam nadzieję, że po trzech latach z nim ogarniemy trochę technikę, a nie będziemy latać po boisku za piłką jak muchy za miodem. Myślenie na boisku – może powrócą dawne czasy ❤ :D.

Przez cały dzień kompletowałam informacje 😀 i mam praktycznie cały skład kadry klasy H – z historii cieszę się wściekle – niby nauczycielki nie znam, ale miała z nami ze 3 zastępstwa i już ją lubię, tak samo zresztą jak jej sposób nauczania :). Geografia – zostaje jak była, ale to tylko rok, więc przeżyjemy :). Chemia – również zostaje. Ja tam się cieszę, znów i nieustająco – może nie trzeba chemiczki lubić, ale można – większość klasy wybiera pierwszą opcję, ale jednk chłopakowi, który wybrał drugą ufam na tyle, żeby wierzyć, że się da :). Matma, polski – osób nie kojarzę, a polonistki (wychowawczyni niby) nawet z widzenia nie – okaże się. Dalej – hiszpański :). Nie uczą mnie ci, których nie chciałam – obie panie mają niezłą opinię, a co dla mnie strasznie ważne, nie traktują uczniów jak słodkie dzieciaczki, misie i pchełki (żabcie, prawda…) i wymagają :P. I religia – najpewniej z siostrą, więc dla mojego nowego hobby to idealnie :D.

Na zajęciach artystycznych wyjście do muzeum – nieważne, że wystawę zwinęli wczoraj… Doszliśmy, zebrałam pieniądze, okazało się, że pójdziemy jutro, bo wejścia za darmo. W ogóle pozdrawiam Borczi xD. Ale byliśmy w kościele uniwersyteckim – chyba nigdy tam nie byłam, a zawsze chciałam :).

A potem kółeczko z matematyki – pomijam, że byłam sama, ale ogarnęłam wartość bezwzględną. Potem matematyczka rozwaliła sobie nogę o szafkę i leciała do pielęgniarki po plaster. W każdym razie potem zostałam utwierdzona w przekonaniu, że czwórka to NIE jest zły wybór. A poza tym otwarła mi się kolejna furtka – otóż teoretycznie, jak podpasuje plan, będę mogła zostać sobie wolnym słuchaczem – idę do nauczyciela, pytam,czy mogę być  i jestem :). Dobry plan – zobaczymy :P. Byłoby fajnie. I łacina… Jeju, ile bym dała, żeby łacina była tak późno, albo tak wcześnie, żebym mogła na nią chodzić. Aaajajajaj 🙂 🙂 :).

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: