Stasiu się żeni! :D

Witam. W dzisiejszym odcinku, który powstaje teraz, ponieważ robię wszystko, żeby nie robić tego co powinnam, czego się niestety raczej nie chwali, opowiem wam o moim czadowym weekendzie, zaczynając od czwartku :P. A może od środy – ale to w skrócie. Z konkursu na szkolnego nobla wróciłam z dyplomem nominacji, główną pulę zgarnęła Ala – w sumie trójka nominowanych na cały Wrocław i trójka z naszej szkoły – chyba tylko nasza wice miała pewność, że będzie mieć noblistę :P. A potem czekał mnie uroczy powrót na Piotra Skargi z nią właśnie i z naszą polonistką (tak mi się przypomniało “Zachwycenie” Małgosi Zwierzchowskiej i Olka Grotowskiego… w sumie bez związku z osobą, ale… 🙂 ).

W każdym razie kupiłam farbę do ubrań, wróciłam na religię, pooglądałam takie –> o,O miny, kiedy notowałam :P. Cóż poradzić – lekcja o błogosławionym Czesławie dobra rzecz, kiedy się próbuje robić hagiografkę :). W czwartek natomiast u p.prof. było kółeczko :). Pozdrawiam lego-logos – z Klaudią i Danielem zbudowaliśmy Talesa w rowie i starą służącą. A na początku zagadka – bardzo czadowa, ale niestety praktyczna, więc nie przytoczę. Nie wiem ile razy p.prfo pytała, czy się poddajemy, w każdym razie dłuuugo otrzymywała odpowiedź przeczącą. Hehe, i MAMY JEJ PESEL xD. Wykorzystam. Niecnie. Szczególnie datę urodzenia 🙂 :).
Ale, żeby nie było różowo w kwiatki, w czasie kiedy siedzieliśmy nad zagadką, ze szkoły wychodziła p.prof.wice 🙂 i weszła do klasy. Ja równocześnie weszłam pod ławkę xD. Miałam jej przynieść dyplom w czwartek. Powiem tak jak Barbara P. znajoma części skądinąd “wyrobię się na czwartek, ewentualnie na piątek, no a w najgorszym wypadku, to na poniedziałek”. I wychodzi, że w najgorszym wypadku, bo w piątek zapomniałam :).

Ale pojawia się kolejna sprawa, o której muszę wspomnieć – NOCE KOŚCIOŁÓW. W piątek odwiedziłam z tatą bonifratrów, wczoraj dominikanów. Szkolę się na przewodnika. Serio. To mój kolejny albitny plan na przyszłość :). Było super – zwłaszcza że, co mnie samą dziwi, zaczynam ogarniać, kto tam w ogóle jest :P. Innymi słowy “o, o.Norbert… On zajmuję się kultem błogosławionego Czesława i jest duszpasterzem Piętrobusa… “. Bardzo lubię ogarniać, a jak się wnika w środowisko, to to przychodzi samo. Aż się boję co będzie, jak już dołączę do duszpasterstwa, bo szczerze mówiąc mam ochotę odpowiedzieć na radosne zaproszenie Domi :P. Ale to w przyszłym roku. Vamos a ver. W każdym razie czuję się dokształcona – trochę się nie wpasowali w plan czasowo, ale prawie. Mogłam poznać pokrótce życiorys św. Jana Bożego i główne zabytki kościoła na Traugutta, jak też koronowanego przez kard. Wyszyńskiego obrazu Matki Bożej Różańcowej z pl.Dominikańskiego. 🙂

A w sobotę po południu zbiórka – od 15.00 do momentu, w którym ogarnęłyśmy, że 5 minut temu miałyśmy byś pod Faustyną. Wbiłyśmy w środku apelu – niezbyt stylowo :/. Ale siostry już były, więc bien. Potem na mszę –> tuż przed ogłoszeniami było rozesłanie – szczepowa miała dwie świece: żółtą i zieloną. Ksiądz jednak nie obczaił symboliki, tak że przy ogólnych uśmiechach Emilka wymieniła się z Bożenką od razu po powrocie na miejsce :P.

Ale powrót był najlepszy, zwłaszcza że przydarzył nam się w podwójnie wesołej gromadce, do której wagonu wsiadłyśmy najpierw z Basią. Stasiu się żeni! Panowie nie byli zalani w trupa, że się tak wyrażę, ale podchmieleni na pewno. Śpiewali na caaały tramwaj :)! Ale w sumie ja trwożliwa, nie lubię z pijanymi (zwłaszcza, że ich 6, a reszty 3 osoby, ja, Basia i jakieś trzecie młode dziewczę), a Stasiu dosiadł się na siedzenie do trzeciego dziewczęcia. Poza tym miał na koszulce trzy warianty: przytul, pocałuj i jakiś trzeci, którego nie udało nam się doczytać, a na szyi biżurerię z cytrynówek, wiśniówek i czystej.

Kiedy zmieniłyśmy już wagon, przyszła Julka. No to my w śmiech: Wiesz, że Stasiu się żeni? “Tak, tak, słyszałam” :). Potem dołączyła jeszcze Emilka z Bożenką – im zajęło trochę więcej sczajenie/ zczajenie, o co chodzi :P. Ale dość szybko wysiedli – w innym wypadku miałybyśmy dłużej discotekę :).
Bardzo miło mi się z Barbarą rozmawiało :P. Przyjazne dziecię :). W sumie wiedziałam to wcześniej, co nie zmienia faktu, że przyjazne dziecię :P.
I w ogóle dzień zaliczam na +. Zmieniłam nieco moje podejście do Karoliny, na lepsze. I w ogóle jestem pełniejsza nadziei na obóz :). I mam nadzieję, jak już pisałam z Weroniką, że Faustynka nasza droga się nami zaopiekuje :). Ale jak ona ogarnia, to będzie gites :).

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: