Martusiu, przekonaj tego pana, że ja jestem odpowiedzialna…

Na początku parę słów – sądziłam, że najbliższy wpis powstanie “w tej dalszej przyszłości”, ale okazuje się, że jednak pro-liferzy mnie urzekli 🙂 i szaleję w ilości postów na moim kochanym smoku… Jak mam czas, to w sumie czemu nie?
No więc ogólnie niedzielę uważam za dość udaną. Tak, nawet za bardzo udaną c:.
A zatem przystąpmy ad rem – na niedzielne wczesne popołudnie zaplanowany był obiad u dziadków, na który przytuptałam z rodzinką, bez psa. Jak zwykle bezdusznie smaczny ;). Po nim zaczynały się właściwe atrakcje dnia, czyli właśnie spotkanie młodych pro-life w parafii na Popowicach. Przed wyjściem jednak musiałam uświadomić rodzicielce, gdzie się wybieram… Rodziciel nie wnikał. W każdym razie nie uzyskałam dezaprobaty, wiec się cieszę :P. O 15.40 byłam już przy parafii, o której notabene w pierwszej klasie, podczas swojej katechezy opowiadał Daniel i okrążałam budowlę sakralną, coby znaleźć współuczestników zgromadzenia. I znalazłam, nie było to nawet trudne ;). W każdym razie Zosia zabrała mnie na ucztę z morwy – samo spotkanie zaczęło się może 15, 20 po czwartej.

Zacznę od tego, że urzekła mnie sama Ewa. Według mnie bardzo przypomina Werę – nie wiem czemu… 😛 W sumie sądziłam, że jest dużo starsza, a właśnie kończy gimnazjum. Ma w sobie mnóstwo uśmiechu, radości i energii do działania… I w ogóle. Szczerze mówiąc myślałam, że zebranie nasze jest jednorazowe i bez konsekwencji, a tu wyszło, że zapowiada się grubsza akcja :P.

Najpierw obejrzeliśmy prezentację, przedstawiającą działanie antyaborcyjne w czterech punktach
1. uczyć siebie (co właśnie uczyniliśmy)
2. uczyć innych
3. modlić się (co również uczyniliśmy, ale potem. Było ładnie c: )
4. pomagać

Plany, nie powiem, ambitne, ale w sumie nietrudne. Do zrobienia. I przemyślane. I bardzo mi się podoba to, że wychodzi, iż nie będą to schadzki i pogadanki na zasadzie “aborcja jest okropna, jak tak można, co za wyrodna matka” albo “Obejrzyjmy Niemy krzyk… o matko, biedne dziecko” tylko faktycznie na robieniu czegoś. A Ewa miała pomysłów co niemiara :). Największym zainteresowaniem cieszyły się chyba dyżury w banku niemowlaka u s. Boromeuszek. Trochę się zakolegowaliśmy :P. Rozpiętość wieku od 13 – ok. 30 lat, więc nie było trudno, zresztą na koniec było już 13-18 :P. Kolega z ZHP-u pokazał nam, jak się bronić, kiedy ktoś ci przystawia nóż do szyi. Tytuł to mniej więcej słowa Zosi, która ten nóż chciała na chwilkę pożyczyć :D. A z chłopakiem, wychodząc, się zagadałam i nawet nie pożegnałam z siostrami :/. Troszkę dziecku głupio, ale wysłałam zaraz potem sms. A chłopię zakłada drużynę i mię zaprosi, jak będzie robiło zbiórkę o innych organizacjach :P.

No a co… wieczorem do dominikanów. I na jarmark <3, choć, niestety nie zgarnęliśmy niczego na loterii… 😛 Mogę za to potwierdzić, że połączenie mnie z targiem z kolczykami, to nie najlepszy plan – bałwanki urzekły mnie u progu lata, i dalej urzekają, ale już z mojego pudełeczka :P. Znalazłam też książkę idealnie nawiązującą do zadania domowego, które poleciła nam wykonać katechetka w 2-giej klasie, a przy którym stwierdziłam, oczywiście eufemistycznie i metaforycznie, że wypchaj się i wyjdź z butami z mojego życia. Cóż, zapewne była to reakcja obronna, bo myślałam, myślałam i nie miałam pojęcia, co odpowiedzieć. A książka nosi tytuł “Kim jest dla ciebie Chrystus?” i składa się ze świadectw wielu osób z bardzo różnych środowisk, nawet nie tylko wierzących.

Łojej. Young pro-life. Co więcej mogę rzec? ZAPRASZAM Następne spotkanie po wakacjach – chyba dyskusja, obalanie argumentów za aborcją. ZAPRASZAM Serio mam wrażenie, że trzeba będzie tylko być, bo zasadniczo młoda, nie tylko duchem, inicjatorka, ma energii i pomysłów za całkiem duże składowisko fajerwerków.

P.S. Przepraszam za ortografię, interpunkcję, składnię, styl, frazeologię, metaforykę, symbolikę, wszelkie alegorie, iloczasy oraz konotacje, ale dzisiaj nie mogłam się zebrać z pakowaniem plecaka, co w konsekwencji trwało ze 4 godziny i szczerze mówiąc trochę mnie znudziło i zniechęciło, bo energii do pisania, jeszcze wczesnym popołudniem, miałam za nieco mniejszy, ale i tak duży skład fajerwerków :3.

Uwaga, uwaga, zakończenie roku już wkrótce :). Jutro już nie będę się pakować… xD

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: