Elo, elo, LO ;).

A właściwie to LD, bo dwujęzyczne, a nie ogólnokształcące.
No tak. Przez pierwsze dwa dni, po ośmiu lekcjach mój mózg domagał się dotacji unijnych na odmęczacz, czymkolwiek miałby być. Teraz właściwie jest już w porządku.
Drugiego września oczywiście zaliczyłyśmy załamanie nerwowe, kogo właściwie mamy w klasie. Chłopcy z Bg. Chyba więcej komentować nie muszę. I ich nie polubię. Ale, żeby nie było. Wszystkich nie skreślam, Dymek np. jest całkiem spoko. A co z Sidem, Kapustą <cóż, nazwiska wciąż zmieniać muszę> i całą resztą? Na razie nie zamieniliśmy słowa i chyba nie bardzo mam na to ochotę…

Do dzisiaj nauczycieli zmieniła nam się po gimnazjum chyba maksymalnie piątka. Za dwójką już tęsknię. Nowych nie zdążyłam poznać, ale starzy byli lepsi. Taka np. Lisia. I jej zamazana kolorowymi kredami tablica, wnioski, wnioski i wnioski i wnioski i charakterystyka. I to, że całą lekcję nas prowadziła, ucząc nas po prostu wypowiadania się, a potem gramatyki. Opracowując lektury w genialny sposób, na który wszyscy psioczyliśmy jak jeden mąż.

Szanuj szefa swego, bo nie możesz mieć lepszego. Możesz mieć gorszego nie pasuje, bo to zbyt wartościujące nowych, którzy nie są źli. Są inni. Ale dla mnie nie mogą być lepsi.

A druga to katechetka. Faktycznie, bardzo chciałam mieć z siostrą, co nie zmienia faktu, że ona jest bardziej nauczycielką niż mamuśką. A M.N. była mamuśką. Mamuśką z głową wielkości archiwum, a szafą zawierającą drugie archiwum, stającą dla nas na głowie, żeby katechezę uatrakcyjnić i zrobić tak, żeby to co ciekawe można było nazwać programem. I nie odbierającej za to laurów.
A siostra jeszcze nas nie zna. Co nie zmienia faktu, że myślę, że pytanie “Jakiego mamy papieża?” jak na pierwszą liceum jest trochę za łatwe. I może ja się czepiam, ale lol – jak to możliwe, żeby w sali, gdzie uczy się religii nie było krzyża?!

A, byłabym zapomniała – mamy maila klasy – ktoś przestawił język na chiński, a google wita nas “cześć, tępe chuje”.

Kolejne (dla mnie) ważne info jutro, kiedy będę miała 100% pewności <zapewne> :). Choć znajomi pewnie już tę pewność mają :P.

Przyjmujemy nowego wilczka i nową drużynową. Cieszę się na ten rok. Z łaciną się nie uda, ale może dzięki temu uda się z czym innym… No i JEDZIEMY NA EUROJAM! 😀 Innej wersji nawet nie przyjmuję do wiadomości.

Mam wrażenie, że wszystkie lekcje są humanistyczne. A przynajmniej 70%. I, jak Xenia słusznie zauważyła w programie brakuje już tylko “matematyki Hiszpanii”. Bo i historia jest, i literatura, konwersacje, język sam w sobie… A w pakiecie z historią – geografia. Oczywiście Hiszpanii.

Trochę ten wpis chaotyczny. “Nauczę się, po pewnym czasie” jak to pisał Tuwim w ślicznym wierszyku “Nauka”.
W ogóle znalazłam dużo czadowych wierszyków :D.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: