“-No, a jak coś się dzieje w nocy, że Szatan atakuje, pojawia się jakaś pokusa. No… to co chrześcijanin robi?” “- Idzie na pielgrzymkę” xD

Drodzy państwo – 100% pewności mam. Jestem przewodniczącą, na czym mi bardzo zależało. Nie bez drobnych “problemów technicznych” – ale najważniejsze to wiedzieć, że zawsze warto głosować na siebie – polecam :D.
Rozpoczęcie roku – w sumie nic szczególnego, może oprócz tego, że oprócz nowej drużynowej mamy jedną nieoczekiwaną przyboczną – przejętą od 4DW. No ale jak one mają 3, no to niech się podzielą :D. Może bez zbędnych szczegółów – było dobrze. Tak po prostu :). Mam nadzieję, że nowa Zofija, bo nie mam pojęcia, jak je rozróżniać, będzie ze zbiórek i z naszej wspólnej pracy zadowolona.
A tak jeszcze opisując wrażenia po pierwszym tygodniu… Hiszpański jak dla mnie świetny :). P.prof. cały czas do nas mówi nie po naszemu, co mi się podoba niezmiernie. Religia… wciąż nieco mieszane uczucia. Ale dzisiaj (tak świat wygląda od mojej strony, więc jeśli według innych inaczej, to trudno) zaczęłam z siostrzyczką trochę dyskutować i lekcja dla mnie nabrała smaku. Czytanie podręcznika to nie jest to, co tygryski lubią najbardziej, ale rozmowa – a jakże :). Zwłaszcza przy odmiennych stanowiskach :P. Szkoda tylko, że przedmiot się kończy wtedy, kiedy zaczyna mi się podobać (bo w tym tygodniu religii więcej niet).  Angielski – może jak będą podręczniki, to poziom się podniesie, bo na razie nie osiągamy ośmiotysięczników. Ale jest ciekawie – czytanie czasopism po angielsku – dla mnie spoko. Na przedsiębiorczości ludzie śpią. Nie dość, że ostatnie lekcje (w tym jedna w piątek), to na razie materiał niezbyt porywający. Z takich bardziej mocniejszych kwestii, to tyle. Historia w porządku, na poziomie przeciętnym. WOS był jeden, a ostrożność w sądzeniu jest chyba cnotą, więc jeszcze poczekam ;P.
Aaaaa! No i mamy w klasie Basię! Która po tygodniu pogardziła klasą dwujęzyczną w piątce i wróciła w skromne progi Słowackiego :). Przynajmniej nasz izolowany czworokącik się powiększy do pentagonu.
A na razie cóż… Szykuje się wielka gra całoroczna – EUROJAM i inne ambitne plany. Mam naprawdę nadzieję, że uda się pojechać :D. Mam wrażenie, że zachowuję się jak młodociany moher, ale zawsze, z różnych powodów, zostaje nam św. Rita ;).
Idę wieszać pranie i się dokształcać bajką o trzech świnkach w wydaniu braci z bliższego nieco niż dalekiego zachodu. Żegnajcie nam hiszpańskie, bądź nie do końca hiszpańskie ludzie :).

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: