Nie ogarniam ołazy :P

co tydzień nie chce mi się na nią iść, a potem co tydzień nie chce mi się z niej wracać xD. Może ja znajdę dla siebie jedną rzecz, a nie 77. Byłoby to, kurczę, wskazane :P. A i tak jak się zastanawiam, co ja właściwie robię, to jest tego żałośnie mało (no bo co…  gitara, komputer, słuchanie muzyki, blog. No i czasem napiszę coś, czego na żadnym blogu nigdy nie umieszczę. No i Interpals).

Mogłabym napisać coś o zbiórkach, gdyby nie to, że na razie były całe dwie. Nie wiem, jak my się do licha ciężkiego wyrobimy z wyczynami, ale chcieć to móc. Pozdrawiam, że mamy pracować nad stopniem – ale w sumie niecałe dwa dni temu doszłam po raz kolejny do wniosku, że niezależnie od tego, jak bardzo będę chciała, żeby tak się stało, pionierka NIE zrobi się sama, a czas się kurczy.  UDA SIĘ. Jak w Bobie Budowniczym: Podemos hacerlo? Si, podemos! 😀 BTW – dzisiaj wspomnienie liturgiczne św. Faustyny!

A a propos hiszpańskiego, siedziałyśmy sobie ostatnio w bibliotece z Gochą i Justyną, kiedy nagle przyszedł Jorge. Popatrzył na nas, zrobił wielkie oczy i zapytał, co my właściwie tu robimy. No to my, zgodnie z prawdą, że spędzamy przerwę.

-Dlaczego?

-Bo lubimy. Od 1,5 roku.

– To możliwe???

Gocha się potem śmiała, że nie jest z nią tak źle, skoro na razie ten hiszpański ciągle rozumie…

Wracając do tytułu, to wczoraj była pierwsza hermetyczna msza.
Na grupce byłyśmy we 4, ale Madzia się musiała zebrać po półgodzinie, więc w sumie potrwała ona właśnie mniej więcej tyle – ja chciałam się zebrać na pierwszy piątek, co się zaczynał o 17.30 (chciałam po grupce, które teoretycznie trwa koło godziny, ale dali mi wcześniej). Konspekcik skończymy za tydzień. A dowiedziałyśmy się, że na medycynie zaliczyli już pierwsze zajęcia w prosektorium – wykładowczyni mówiła, że nie rozumie czemu, ale na jej lekcjach dużo osób mdleje…
A po mszy (śmiesznie jest być w 3 ławki w kościele przeznaczonym dla całego osiedla/ilość mszy) jeszcze chwila w salce, z omawianiem kwestii sprzedaży kremówek na dzień papieski i świętowania urodzin Oli, Dominiki i Piotrka, czyli 19 + 17 + 16. Powtarzając pierwsze zdanie żegnam się w pokłonach. Byłam dzisiaj na rynku i w okolicach szukać wolich oczu i mam ich zdecydowanie dość xD.

3 thoughts on “Nie ogarniam ołazy :P

  1. marchewa111 October 7, 2013 at 4:15 pm Reply

    Marta, tylko dwie emotki (a właściwie trzy)? Szacun. No i na moim blogu też jest coś o Was :*

  2. zuarcia October 9, 2013 at 5:41 pm Reply

    Ja się doliczyłam pięciu, ale jak wolisz. Specjalnie dla ciebie się starałam :).

  3. marchewa111 October 12, 2013 at 8:57 am Reply

    No, dobra. Ale tych rzucających się w oczy są tylko dwie 😀

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: