Bo tak mi się chcę coś walnąć na bloga.

Bo w mojej głowie panuje rozgardiasz i wpis pomoże uporządkować myśli. Trochę mi to przypomina post Julianny sprzed roku. Ja chyba faktycznie jestem o rok opóźniona w stosunku do reszty mojej klasy, bo zdarza mi się dokładnie to samo, tylko takie jakieś 13 pełni później…

Dobra. Jutro wyjeżdżamy na zlot. Chyba nie mamy flagi. Chyba że ktoś mi odpisze na facebooku, że jednak chce mi ją pożyczyć. Chyba mamy wziąć strój sportowy, który zostawiłam w szafce. Chyba tak jak 2 lata temu xD. Dlatego właśnie o takich rzeczach powinno się pisać tak odrobinkę wcześniej :P. Cztery dni, jak dla mnie, spokojnie wystarczą. Po prostu nie sprawdzam rano maila i tak to się kończy :P. Ale się ogarnę, bo koszulek i spodenek to od groma i ciutciut. Tylko buty… Ale buty też chyba mam. Psiakość, źle, że nie wzięłam, bo mogłabym im w końcu przyszyć język. Rozumiem, że buty wchodzą w czwarty rok życia, no ale to nie powód, żeby się język odrywał.
Vale, bien.
Mery nie jedzie. Trzeba jutro iść do apteki, po wyposażenie apteczki i ogarnąć,  czy jedzenie, które nasza słodka siostra 10 bratosióstr miała wziąć, jest rozdzielone <jak nie, będziemy głodować>. Czy może przypadkiem jej jedzenia nie trzeba rozdzielać, bo jedziemy we 3, a we 3 w 4 posiłki tyle nie przejemy. Wychodzi pół chleba na jedno jedzenie. +ciastka, to chyba nieźle? I przypomnieć dziewczynom, żeby wzięły picie <jak nie, będziemy umierać z pragnienia>. Najlepiej zaraz.

Poza tym: zadzwonić do kuzynki: TERAZ, na jakieś 15 minut. Chyba, że będzie oglądała Violettę, to jak wrócę to pogadamy. Sama muszę ustawić nagrywanie wiadomości i powtórki serialu z niedzieli. Dzwoniło dziecię wczoraj, a ja ogarnęłam trochę za późno. No cóż, nie odbiera. Spróbujemy potem.

Dalej: miska. Mam? Mam. Wezmę? No, mogę wziąć, bo w sumie nie wiadomo, czy ktoś weźmie, a miło by było się myć.

Dalej: jak zawsze notesik. Mapa Karczyc raczej nie potrzeba, bo to mieścinka bardzo prosta w budowie.
Wiecie co? Jutro się najem słodyczy C: czekają w moim schowku, tak bardzo tajemnym, że tata go jeszcze nie odkrył.

Oddzwoniła.

Vale, bien. Co jeszcze? Erm… Dobra, pomyśl: wyjeżdzasz: musisz mieć w co się ubrać – rajstopy są, mundur – jutro odkłaczysz i wyprasujesz. I odkłaczysz po raz drugi. Ym… Podkolanówki – przeżyję z dwiema parami? Przeżyję i to całkiem nieźle.
Muszę mieć czym się umyć, czyli generalnie wziąć kosmetyczkę.
Muszę napisać/zadzwonić/poczekać aż oddzwoni do Julki w sprawie kompasu.
Muszę mieć co jeść. Jutro rano robię szturm na biedrę, a resztę przywiezie tesco.
I muszę mieć materiały do aktywności różnych – śpiewnik, kronikę, como lo basico, piórnik do tego i, jak pisałam wcześniej, notesik. I wziąć zeszyt do historii i powtórzyć tę najnowszą. Lol.
I muszę, tak z rzeczy zastępu, zrobić flagę z papieru  jeśli nikt mi nie raczy jej pożyczyć <lub nie będzie miał> i ogarnąć origami, wziąć karteczki i klej i poszukać piosenki obcojęzycznej. I zapytać Julki (albo już w sumie nie, bo się robi trochę późno) czy w końcu ja obiecałam ją przygotować, czy wcisnęłam ją Zosi… I jeszcze wziąć scenariusz, jakkolwiek głupi by nie był.

Mój zastęp musi: mieć jak iść na grę- to już mamy obczajone. Mieć co jeść – również, prawie w całości, dogadamy dziś lub jutro. Na spontanie i na przypale. Mój zastęp (w szalonej liczbie trzech osób) musi też mieć jak się modlić – liturgistka nie jedzie? Jedzie, ale nie wiadomo czy ma NT. To ja wezmę. Całej Biblii tachać nie będę. No way.

Czyli to, co mam wyżej, spiszę sobie jutro na karteczce. Myślałam, że będę mogła dłużej pospać, ale dla harcerzy słowo “dłużej” chyba nie istnieje. W końcu “porą w której skaut powinien być najbardziej aktywny jest wczesny poranek”. Pozdrawiam Bipi. Wait. Już?

A w ogóle to będziemy za trzy tygodnie oazą w Górze. Mamy pokazać dzieciom, że da się bawić bez alkoholu. Ergo mamy być. Być i się bawić. No cóż, muszę napisać do Czesia. Tylko nie wiem, czy będę, więc póki co, nie mogę mu napisać.

Kurka wodna. Dobra. Skończyłam. Niewiele mi to dało, może oprócz tego, że widzę, że nie jesteśmy w tak czarnej czerni jak myślałam. Ej no, głupio, że jadą 2 najstarsze i najmłodsza. Ale damy radę. Renio zawsze da radę, nawet jak nie -,-

I przegapiłam setny wpis. Znaczy nie wiem, czy przegapiłam, bo to właśnie ten… 😀 “Dziękuję, że jesteście ze mną już tak długo xD”

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: