Brokat rządzi, brokat radzi, brokat nigdy cię nie zdradzi…

Jak może można domyślić się z tytułu (a znając nasz cykl można), robiłyśmy dzisiaj kartki świąteczne. Wyszły ładne, jestem z nich dumna. Pójdą w przyszłą sobotę (albo i wcześniej) do księdza, hufcowej, szczepowej… Do Lisa nie mamy adresu w sumie, więc nie wiem jak to będzie. Chyba spróbujemy się dowiedzieć.

Zgadnijcie, do czego mam werwę. Tak, do niczego, brawo. Spać mi się chce, nic mi się nie chce (oprócz spania) i muszę iść do rossmana i zeskanować zeszyt Dżastinie. Ale może najpierw spróbuję zrelacjonować dzisiejszy dzień. Po raz kolejny jestem dumna. Tak troszeczkę ;).

Miałyśmy się spotkać o 08.45, żeby ogarnąć prezent dla Julki tak do końca. W końcu wyszło tak, że ja pojechałam jeszcze odebrać rysunki sióstr i dotarłam na Biskupin o 09.20 (sama zbiórka miała zacząć się o 09.10)… Ale w tym czasie, pomimo zamkniętej księgarni, dziewczyny posklejały te obrazki, które już miały. Good. So good.
Jak już przyszłam (bo tym razem to ja byłam ostatnie :P) to poszłyśmy na tyły księgarni i pograłyśmy w ninję. Moja spódnica tego nie przetrwała, ale jak się ją zszyje, to zmartwychwstanie. Julka zastąpiła stare, przykre wspomnienia (kiedy to dostała ode mnie w twarz, jak grałyśmy w te ninje ponad rok temu) nowymi :).

A jak już otwarli nam księgarnię, to podzieliłyśmy się na 2 grupy i każda zrobiła po 2/3 kartki. Wiki i Mery zamknęły się ze mną za drzwiami, więc miałyśmy też pełną swobodę działania z nieskończoną wciąż kostką :P. Ale w pewnym momencie Julka do nas przyszła. I nie ogarnęła się na szczęście. Potem tylko mówiła, że zastanawiała się, po co nam właściwie kot na kartki świąteczne… xD
W międzyczasie Zosiak dostał szajby i uskuteczniały z Julką bitwę na brokat :P. Potem miałyśmy co zmiatać… A Julka nie widziała swojego nosa, tylko kilka błyszczących punkcików, w których była cała…

Zanim jednak przystąpiłyśmy do rękodzieła, wymieniłyśmy się prezentami. Dostałam takiego zawieszkowatego misia… Wiki zrobiła Zosiakowi kolczyki… Wow. I świecznik Julki dla Naci był genialny :D.

Kiedy została dłuższa chwila do wyjścia do Faustyny na próbę śpiewu, zrobiłyśmy radę, na której dziewczyny dowiedziały się już oficjalnie, że następne zbiórki odbędą się już niestety bez Julianny. Dałyśmy kostkę, dostałyśmy tajemnicze kopertki <każda swoją własną i indywidualną> i pożarłyśmy ciacha :).

Po próbie w sumie już się rozeszłyśmy. Zosiak zastanawiała się, dlaczego nie ma “świeć brokacie mały, świeć” zamiast gwiazdeczki… Generalnie to brokat dzisiaj rządził :P.
No. A za tydzień będzie jeszcze jedna próba, tym razem już z instrumentami.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: