Drugie urodziny. A właściwie trzecie. MOJE. WSZYSTKIE MOJE :D.

Już wyjaśniam :).
Śpieszę.
I pośpieszam :).

Pierwsze urodziny mam 27.02, w rocznicę dnia, w którym przyszłam na świat – to logicznie.
Drugie urodziny mam chyba jakoś w grudniu, bo taką datę ustawiłam na facebooku przed lutym, żeby sprawdzić ile osób będzie o mnie pamiętać bez pomocy (Dżasta, Gocha, czujcie się docenione).
A czuję się, jakbym trzecie urodziny miała dzisiaj, bo za dzielne robienie skanów dostałam tort xD.

Ale może od początku. A początek był w piątek. Aż nie czuję, że rymuję. I przypomina mi to barokowe “Szpaczkujesz. Nie czujesz? […] Ukoli do woli, aż jękniesz i pękniesz” Józefa Baki. Weekend z dwiema firmami. Ewentualnie z dwiema sektami, jak kto woli. Oaza + Zawisza, Zawisza + Oaza.
Piątek – zastanawiałam się, czy nie jechać na wszechnicę, zwłaszcza że miała być na temat dyskutowany ostatnio przeze mnie z Basią i z Emilem. Ale chyba nie brałam opcji pojechania w dzień wolny do szkoły na serio. Tym bardziej, że stęskniłam się za ludźmi. Troszkę. I miała być bardzo fajna grupka. I weź tu próbuj rozmawiać ze mną jak z normalnym człowiekiem :).

W każdym razie byłam o 17.00 w salce przy naszym kościele, a wraz ze mną moja animatorka (jak już wszyscy wiedzą – najlepsza na świecie –> słodzę tylko tym, którzy zasługują), Ewelina, Patrycja i Weronika. Trzy ostatnie mają bierzmowanie w czwartek. No i właśnie o bierzmowaniu była grupka. O Duchu Świętym, Jego darach, itp. itd.. Tak. Nie ma to jak powtórka. Już te dary pamiętam. A na dowód: mądrości, męstwa, umiejętności, rozumu, rady, pobożności, bojaźni bożej. Jest nieźle. Po półgodzinie zostałyśmy tylko we 3 z Eweliną, ale nie szkodzi. I tak było git. Po grupce celebracja o Słowie Bożym. Nic niezwykłego. Ale było z mocą. I nie wiem, czy wszyscy zrozumieją o co mi chodzi. Po prostu… Może lepiej z Mocą? Tak, było z Mocą :D. Ten śpiew, ta radość, ta Moc! Jak przy chrzcie u dominikanów.

Po celebracji tylko quiz wiedzy biblijnej. To był najciekawszy motyw. Rywalizowaliśmy podzieleni na 3 grupy. Do wyboru pytania ze starego i nowego testamentu. Na początku szłyśmy z moją grupą na łatwiznę, próbując nowy. Potem już na hardcore’a. Czyt. YOLO w wykonaniu oazy xD. Nasi animatorzy tworzyli jury. A jak się skończyły pytania z telefonu, to wymyślali własne… Np. (uwielbiam Czesia) jaka ryba pożarła Jonasza? Odp. wielka. Albo (uwielbiam Darka) który sędzia w bitwie z Filistyńczykami wpadł na pomysł, żeby przywiązać lisom do ogonów pochodnie i wpuścić je między wrogie wojska. Odp. Samson. Ale niektóre z wcześniejszych były bardziej piekielne. Np. Kto żył najdłużej – do tej pory pamiętam, że nazywał się Meduszelah i żył 969 lat…

To tyle z piątku.

W sobotę pierwsza próba do koncertu piosenek dla dzieci. Na Klecinie, czyli tam gdzie 6dw. Ale próba bez 6dw. Dlaczego? Zapytam przy najbliższej okazji wyroczni delfickiej.
Przed nią Nacia zrobiła krótkie warsztaty na higienistkę. I dobrze. Zaliczę u Julki (taki mam zamiar :P) i pół mojego zastępu będzie mieć ładną naszywkę na rękawie.

Ale chociaż ogólnie próba i zbiórka były krótkie, to w planie był jeszcze dzień wspólnoty. Czyli zebranie wesołej gromadki ruchu światło-życie ze wszystkich grup wiekowych. Powtarzam wszystkim to samo: od czasu małych grupek było super. Wcześniej też było dobrze, ale momentami czułam się trochę jak w sekcie. Tyle że to moja religia ❤ :D. Nie za bardzo umiem to wytłumaczyć. Po prostu wszyscy wokół mnie modlili się w sposób, jakiego nigdy w życiu nie widziałam, więc było dla mnie, choć wiedziałam, że zasadniczo jest fajne, dziwne i niezbyt umiałam się włączyć :P. Aczkolwiek jak dzisiaj Czesław zapytał, jak mi się podobało, to zapytał, czy byłam na czuwaniu odnowy w Duchu Świętym. Bo tam on się czuje trochę jak w sekcie ;).
Po małych grupkach agapa – czyli rozmawiamy, jemy i generalnie jest wesoło. Było wesoło, zwłaszcza że poznałam 2 osoby, z którymi jadę w lecie na rekolekcje. A że miałam jechać nikogo nie znając, to bardzo się ucieszyłam i cieszę nadal. A jak się skończyły słodycze, to poszliśmy zwartą grupą do maca. Nic nie poradzę, jest mi z tymi ludźmi dobrze :D.

A dzisiaj – żeby nie burzyć triduum, też się z częścią widziałam. Bo jak zwykle robiliśmy oprawę muzyczną mszy. No właśnie.

Trochę przerąbane być animatorem. A z drugiej strony strasznie bym chciała być taką zastępową. Bo jak u nas ktoś ma problem i sobie nie radzi, to wbija do Oli. To jest super. Ale równocześnie dostajesz problemy innych. Chociaż to też jest dobre. Jak mi kiedyś ktoś napisał “fajnie się dzielić tym, co się przeżywa, tym, co dobre i tym, co trudne”. To jest siła przyjaźni. Ona pozwala zrobić bardzo dużo. Bardzo.

Wybaczcie sentymentalny charakter tego fragmentu, już się ogarniam… 🙂

Aha, dzień wspólnoty chyba nie mógłby się obejść bez świadectwa. A było tym lepsze, że znałam osobę, która je mówiła. O bardzo bezpośredniej ewangelizacji. Błękitne parasolki, jak to komuś coś mówi. W każdym razie jak ktoś się czuje niezewangelizowany, to niech wbija na rynek w każdy czwartek po 20.00 i da się znaleźć.

A z innych ogłoszeń – w środę wbijamy na rynek na fish-moba. Tańczyć tańce lednickie :D. 17.00. Nie wiem czy będę, w każdym razie zabawa będzie na pewno :D.

Nie jestem normalna. Moi znajomi też nie. Dobrze mi z tym.
Pozdrawiam.
Do Eurojamu jakieś 80 dni.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: