Monthly Archives: July 2014

To tylko tak wygląda :P

Można czytać fragmentami – można wcale. Ja w każdym razie będę miała pamiątkę, bo na blogu mam wszystko. Jakby ktoś chciał się dowiedzieć, jak super było na oazie, to zapraszam :). 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 17 001 19 20 21 22 23

 

No i nie napisałam, że płynęliśmy sobie po Zalewie Czorsztyńskim. Płynęliśmy :).

https://www.youtube.com/watch?v=NE1_Ln3hHMc – polecam 08:44 – tak odnośnie muzyki rozrywkowej w liturgii…

Kto czeka, ten się doczeka :)

Wrzucę post z rekolekcji, spokojnie :). To był tak niezwykły czas, że nie wrzucenie relacji byłoby co najmniej dużym zaniedbaniem. Latałam pod sufitem, a jeszcze trochę (całkiem sporo) mi tego helu zostało :D.

Ale na razie krótko o dzisiejszym dniu, dzięki któremu czuję, że żyję.

Rano pojechałam do księdza Grzegorza, żeby z nim skończyć pionierkę. Będzie pion na eurojamie!  Były problemy w ruchu, ale dotarłam spóźniona tylko o 10 minut.

Potem byłam u Basi, zaliczała sprawności 3 godziny, bo nam się jakoś fajnie gadało :P.

Zdążyłam do biblioteki, gdzie oddałam jedną z lepszych książek, jakie ostatnio przeczytałam.

A na 18.00 umówiłam się z Olą i poszłyśmy do Maca. Macie tak, że jak się za długo uśmiechacie, to potem tak dziwnie boli głowa? 😛

Niestety musiałam wrócić do domu, bo przyjechała ciocia. Znaczy miło, że przyjechała :). Dostałam kieszonkowe na Francję i trochę ubrań prosto z Danii.

Kocham ludzi. Kocham robić. Kocham działać. Kocham porządek. Kocham życie. Kocham firmę. Kocham drugą firmę. Czuję się bardzo pozytywnie. I wcale nie boję eurojamu, no bo to już nie w moich rękach, tylko oddane Bogu, to co się bać? I nie, nie jestem pijana. Po prostu ludzie mnie cieszą, generalnie :).

Pozdrawiam.