Kto czeka, ten się doczeka :)

Wrzucę post z rekolekcji, spokojnie :). To był tak niezwykły czas, że nie wrzucenie relacji byłoby co najmniej dużym zaniedbaniem. Latałam pod sufitem, a jeszcze trochę (całkiem sporo) mi tego helu zostało :D.

Ale na razie krótko o dzisiejszym dniu, dzięki któremu czuję, że żyję.

Rano pojechałam do księdza Grzegorza, żeby z nim skończyć pionierkę. Będzie pion na eurojamie!  Były problemy w ruchu, ale dotarłam spóźniona tylko o 10 minut.

Potem byłam u Basi, zaliczała sprawności 3 godziny, bo nam się jakoś fajnie gadało :P.

Zdążyłam do biblioteki, gdzie oddałam jedną z lepszych książek, jakie ostatnio przeczytałam.

A na 18.00 umówiłam się z Olą i poszłyśmy do Maca. Macie tak, że jak się za długo uśmiechacie, to potem tak dziwnie boli głowa? 😛

Niestety musiałam wrócić do domu, bo przyjechała ciocia. Znaczy miło, że przyjechała :). Dostałam kieszonkowe na Francję i trochę ubrań prosto z Danii.

Kocham ludzi. Kocham robić. Kocham działać. Kocham porządek. Kocham życie. Kocham firmę. Kocham drugą firmę. Czuję się bardzo pozytywnie. I wcale nie boję eurojamu, no bo to już nie w moich rękach, tylko oddane Bogu, to co się bać? I nie, nie jestem pijana. Po prostu ludzie mnie cieszą, generalnie :).

Pozdrawiam.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: