Świniaki!

Jestem pod wrażeniem Renia, który w tym roku jest wyjątkowo ogarnięty. Cały. Na razie ;).

Od początku tygodnia liczba osób, które miały być na zbiórce, przyjmowała tendencję zniżkową. W końcu wyszło, że będziemy we 3 – Zosiak, Patka i ja. Tak też się stało – chwilę po 9.00, konkretnie w okolicach 9.10 mogłyśmy zacząć zbiórkę, bo byłyśmy wszystkie.

Rozłożyłyśmy się na boisku (co z tego, że było mokro… jak to mówią “Salamandry nic nie ruszy” – nieważne, że Renifera) no i czekając na Basię, która miała przyjść po kasę za Carricka na dobry początek nauczyłyśmy się “Majora Ponurego” – piosenki, która dręczyła mnie przez cały ten tydzień, kiedy akuratnie byłam chora i nie mogłam mówić… Ale od czego człowiek ma umiejętność gwizdania i słuch?

Btw, znowu okazało się, że mamy praktycznie zbiórki drużyny, bo na boisko wybrał się też Chart i Sarna. My w każdym razie je opuściłyśmy z zamiarem zrealizowania zadania z kucharzenia na Opatowickiej. Zahaczyłyśmy jeszcze tylko o Biedronkę, bo w Krotoszynie ze wszystkich sklepów wyparowały papryki…

Wyszło tylko, że bojąc się, że wejście na wyspę będzie zamknięte, miałam rację… Było zamknięte na amen. A nawet na kłódkę. Patka skoczyła do informacji wyspy Opatowickiej – otworzyli nam :). Szłyśmy zatem szukając miejsca na fajerek… Idziemy, idziemy, a w parku linowym – nikt inny, tylko pierwsza zastępowa zastępu Renifer. A gdzieś na linkach 6DW. Niby dzwoniłam do Wiki, ale w końcu się nie widziałyśmy.

Na początku oczywiście nie chciało się jarać. Nie dziwię się, serio. Połączenie ja+ogień nie jest skuteczne od pierwszego kopa. Z użyciem wosku się udało – jak już zapłonęło, to jarało się wyjątkowo ładnie. Ugotowałyśmy leczo (jak mogłyśmy na eurojamie robić je z taką ilością wody…? – inaczej…) – no i zjadłyśmy, jak nakazywała logika :).

I nastał moment oficjalnego powiększenia Renia o Patkę :D.

Potem został apel ewangeliczny i ilustrowanie PH – gdzie Zosiaka złapała głupawka i rysowała świniaki w chustach 1DW. Patce się chyba będzie przyjemniej uczyć prawa… ❤

A po wyzwoleniu ukrytego głęboko artyzmu – zaliczanie stopnia (przy czym Zosiak topiła się w Odrze, topiła Renia, #wcaleniepodpowiadała Patrycji, robiła nam zdjęcia i próbowała zachowywać się jak Akela) ;).

No i tyle. Jestem BARDZO zadowolona z ognia 🙂 – chociaż przeżyłyśmy chwilę trwogi. Mianowicie – zaczęła się do nas zbliżać łódka. I Zosiak rzuciła “Hahaha, policja”. A za chwilę dodała “Kurczę, faktycznie policja…”. Co lepsze. Łódka zawróciła… Ale zawróciła i popłynęła w swoją stronę. Dobrze :D.

To tyle z dziś :).

PS.
Zapomniałam napisać, że Zosiak realizowała się profetycko, a przechodząc mostem mówiłyśmy – “dobra, skaczemy – ja robię sprawność ratowniczki wodnej, a wy pływaków”.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: