Goniąc kormorany…

Bo stwierdziłam, że podobne w strukturze gramatycznej do “nadrabiając zaległości”. Muszą być ;). Załóżmy, że ten post został opublikowany pomiędzy 21 a 26 września. Wtedy został napisany.

Najpierw sobota.

I znów cytując (wybacz, Julianno, wychodzi na to, że lubię Cię cytować) “Pierwszą zbiórkę zastępu Renifer w nowym składzie uważam za udaną”. Chociaż marzyłam o tym, żeby nie musieć na nią iść. Bo byłam chora. W sumie to dalej jestem. Nie mówię xD. A ostatni raz zaniemówiłam tak w maju 2012 (pozdrawiam WHM).

Karta zbiórki była wysłana do Basi, plan zbiórki czekał w zeszycie, podobnie jak punkty do rady i apel ewangeliczny, dziewczyny były ogarnięte… Ale z powodu tego, że w piątek poszłam spać ok. 19.00 i sama zdążyłam ogarnąć niewiele, to trzeba było wstać o 6.00, żeby się umyć, spakować i podopinać wszystko na ostatni guzik. No i jeszcze tak przeorganizować zbiórkę, żeby ją możliwie szybko skończyć. Jeszcze tylko zrobiłam sobie herbatki do termosu, na szyję wzięłam stylowy szaliczek i mogłam ruszać. Zwłaszcza że tatuś mnie zawoził :).

Zosiak się spóźniła, Zosian się spóźniła, Mery prawie nie, Wiki nie tak bardzo, Patrycja wcale, Natalii nie było (ale Mery jej dała znać 🙂 ). W każdym razie zaczęłyśmy rok dłuugą radą – cóż, na początku roku tak bywa, ale zmieściłyśmy się w zaplanowanym czasie. Mamy podzielone funkcje, ustalony SA…

Potem, na rozluźnienie, można było się pobawić. NIE MOGŁO ZABRAKNĄĆ CHUST :). Od nich zaczęłyśmy. Potem ninje. W ogóle to… do tej pory Renio wydawał mi się takim zastępem… niezbyt charakterystycznym. W sumie to takim jak wszystkie inne. A teraz okazuje się, że mamy tradycje, ulubione piosenki, zabawy… Myślę, że możemy bardzo dobrze przeżyć ten rok.

Po zabawie znowu trzeba było się na chwilę skupić – przynajmniej na czas apelu ewangelicznego. Po nim zwinęłyśmy się na festyn. Jestem dumna z Mery i mojej czołowej, bo ja na śmierć zapomniałam, że mamy w planie jeszcze urodziny Zosiana :P.  W ogóle z festynem się zrobił nieogar, bo maile z godzinami były co najmniej 2 sprzeczne. Ale Nati zadzwoniła do Zgrzyta i jakoś się dogadałyśmy na nowo.
Jak już się rozłożyłyśmy z konkurencjami, to wyszło tak, że przesiedziałyśmy na nich godzinę, a przyszły może 2 osoby – w tym jedna z bliźniaczek. Za to w tym czasie zaliczyłam z Zosiakiem całkiem sporo z pionierki proszę, oto jak zadziałała podświadomość… Ale nie przesadzajmy – z czerwonej tropicielki.
I Zosian też chciała, ale umówiłyśmy się, że się ogarnie na za tydzień, bo ja już bardzo chciałam do domu.

Do tego roku zbiórka mnie nastroiła bardzo pozytywnie. Co nie zmienia faktu, że za 340dni będę młodą przewodniczką!

Jeszcze 4 punkty na koniec:

1) dziwnie mi, jak nie mogę w czasie wolnym robić zadań na pionierkę 😛
2) za tydzień ogarniam zbiórkę z Wiki!
3) za tydzień przysięga wierności!
4) mogłam się podpisywać Marta Trebusz pion.

I gratisowo 5) Mam kontakt z dziewczynami z Wapiti! 😀 C: 😀 C:

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: