Zosiak – Prosiak, czyli wyn(at)urzenia teatralne zastępu Renifer :P

Wynaturzenia historyczne – dzieło naszej historyczki.  W ogóle miała dzień na lapsusy.

Aha, melduję uprzejmie, że jeśli chodzi o czas, to zmieniłam klub i oszczędzam 4 godziny w tygodniu. No po prostu ty też bądź bohaterem w swoim domu. Jestem tam najmłodsza (bo grupa teoretyznie 18+) i gram najgorzej, ale za to zaczynam ogarniać ustawienia. Środkowy blok tak bardzo. Bardzo mi miło, że jestem wysoka ;).

I jeszcze olimpiada – jestem całkiem zadowolona, oprócz tego, że chcę kupować narzędzia do kolekcjonowania i oglądać z piwnicy całe miasto… Zapytałam moją Hiszpankę z Barcy o jedno zadanie gramatyczne, oczekuję respuesty.

A dziś… Pozytywnie :).
Zebrało się nas 5. Uważam, że frekwencja zasługuje na pochwałę. Tylko Zosiana prawie nie ma i to kicha taka trochę…

Przed zbiórką ogarnęłyśmy się z Wiki z planem na za tydzień.

Potem w sumie spędziłyśmy radosne 40 minut marznąc na dworze, co uważam za bardzo kiepski biznes. Na zimę trzeba będzie przełożyć zbiórki o 30 minut, bo inaczej będziemy stać godzinę i czekać, aż się księgarnia otworzy.

No ale pograłyśmy w działy i pobawiły z Sarną w chusty. I w raz, dwa, trzy, Baba Jaga patrzy – Aga została jędzą :P.

W księgarni zaczęłyśmy od warsztatów z szyfrów, dość długich, ale kreatywnych. Super, że przydały się zajęcia ze zlotu! Wymyślałyśmy własne szyfry (nie do ogarnięcie przez Niemców – z wiadomością “Adolf Hitler nie żyje”), nowe dzikie sposoby nadawania morsem (mamy nawet filmik z “Kocham cię” nadanym bardzo specyficznie). No, udały się w każdym razie.

No i Zosiak nas złapała – kazała zaszyfrować podane słowo pięcioma szyframi, a potem morsem i odszyfrować. No i w sumie tylko Mery wpadła na to, że nie trzeba było się męczyć od końca, tylko wystarczyło odszyfrować to z samej góry… 😛

Odbyłyśmy też urodziny Patki z łoreo, łoreo, łoreo!

Po krótkich warsztatach Mery o naturalnych sposobach na przeziębienie przeszłyśmy do ostatniej części – krótkiego przedstawienia na podstawie przypowieści. A że przypowieści jest dużo, to najpierw trzeba ją sobie było wylosować.

My jesteśmy zdolne, naprawdę. I chyba nawet lubimy ekspresję ;). W każdym razie będzie kolejna część cyklu “Renifer przedstawia” :D. Przypowieść w wersji harcersko-nowoczesnej. Z “trochę agresywnimi” prosiakami i prosięciem zamiast cielęcia zabitego z okazji powrotu syna (w obu rolach prosiaków – Zosianna). No i impreza była do “Lili”, płaszczem stała się kapa na kanapę, a pierścieniem różaniec Zosiaka.

Ale może kurteczkę? Kurteczkę! Halo, weź pan do jasnej tę kurteczkę! 😀

No. No i Mery kończy zieloną tropicielkę :). Dobrze!

A Zosia zakłada Misia :P. Może po obozie. Tak trochę przed, a trochę po. Ale zakłada. Chociaż opcje są różne – jeszcze chyba wiewiórka albo podróżniczek w barwach świnki w zbroi (ale to tak dla jaj :P).

Pozdro 6000.

Wróciłam. Na twarz padłam. Na 2 godziny.

A potem zajęłam się podbojami Carlosa V i jego problemami trzeciego świata (Papież wspiera Francję, tak? Następnym razem 2 razy się zastanowi, hiehie…)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: