A co ci tak wesoło? Aaa, odobraziło mnie ;).

Polecam. To jest super :P. Jest mi teraz super.
I mogłam się tym dzisiaj cieszyć pół popołudnia. Tzn. cieszę się dalej, ale nie byłam zmuszona do zimnego jak lód znaku pokoju (nie wiem, czemu sfochani ludzie ciągle sobie podają ręce…), nie zachowywałam się jak debil i było mi w końcu wesoło :). I dalej jest.

A poza tym – skończyłam olimpiadę polonistyczną – więc na razie dość cierpień! 😀 Dość pisania analiz, dość ślęczenia nad książkami. Dość szukania ich, dość poczucia własnej kompletnej niewiedzy. Dość :). I tak aż do ogłoszenia wyników – jak to ujęła Werka – i tak i tak dobrze – albo będziesz mieć więcej wolnego, albo więcej zabawy.

I mogę się zająć tym co lubię – czyli olimpiadą z hiszpańskiego. Życie jest piękne :D.

Ale mój mózg dzisiaj o 13.00 był zbliżony konsystencją do parującej papki, która nie ogarnia, co się dzieje…

I śpiewaliśmy super pieśni dzisiaj. Wysokie. Moja sopranowatość takie lubi, bo wreszcie mi się mój głos zaczyna podobać, skoro śpiewa jak należy :P.

Co do soboty – nie będę wracać do ostatniej. Będzie na blogu nieopisana zbiórka. Trudno. Bywa. Złamię tradycję panującą od 2011. Za to ten tydzień już będzie.

Wyjątkowo na 10.00, żebyśmy nie zamarzły. Było ciepło nawet, ale prorokiem nie jestem, żeby to przewidzieć ;).

Zaczęłyśmy warsztatami Wiki o znakach patrolowych. Baaaaardzo twórcze. Renifer takie lubi 😉 – no bo skończyło się tak, że wymyślałyśmy sobie nawzajem trasy oznakowane właśnie w taki sposób (wraz ze znakiem “wojna!” – ten był zdecydowanie najfajniejszy) – co kończyło się tym, że byłyśmy zabijane przez psychoPatkę albo wyzywałyśmy ludzi na wojnę w chusty. No i dostałyśmy czekoladę z daimem ^^.
I schodziłyśmy do piwnicy, pałętały się po dworze… Śmiechowo trochę.

Co ponadto? Uczyłyśmy się piosenki adwentowej. I tutaj – hm… coincidencia? Tej samej uczyła mnie moja oaza dzień wcześniej 😉 – więc oprócz refrenu ogarnęłyśmy też zwrotkę.

I… układałyśmy (równie twórcze) życzenia do zrobionych wcześniej kartek świątecznych (mam adres do Francuzek!) (i do Akeli!) (i do szczepowej!) (i do wszystkich, do których mamy te kartki wysłać!).

I… robiłyśmy twórczą książeczkę zdrowych sposobów Renia na zimę – Zosiak oczywiście rysowała prosiaki, które oprócz pewnych chust otrzymały też pewne baretki :P.

I… jeszcze była gra z oznaczeń stopni w FSE i ogarniałyśmy jadłospis na zimowisko – bójcie się :D.

Jejku, jak mi fajnie, że mi wesoło. Przysięgam, nic nie brałam. Tylko coś, co się zowie po hiszpańsku amistad… 😀

I słucham mojego ukochanego zespołu. Jednej z ukochanych piosenek.

I w ogóle. Fajnie, że w raju jest jeszcze lepiej :P.

I dostałam się do drugiego etapu KOMY.

I zbliżają się ferie świąteczne.

I… No i w ogóle :D.

Weźcie sobie trochę mojej pozytywnej energii. Zapraszam.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: