“Oto leżący, przed nami śpiący w płomieniach Jezus mały” / “Bracia, patrzcie jenot!”

Witam, witam i o zdrowie pytam. Nieważne, że nie. Ładniej brzmi takie rymowane.

Chciałam donieść, że święta minęły szczęśliwie, radośnie i aktywnie. Bałam się nudy – bo nie ma nic gorszego, niż kiedy masz czas, a nie masz co z nim zrobić…

A tutaj…

– w sobotę czekało mnie radosne spotkanie z matematyką na uniwerku – 2. etap KOMY. Posłuchałam, pokiwałam ze zrozumieniem głową, chociaż ani ja, ani Gocha niemalże nic nie ogarnęłyśmy, a potem napisałam. Z taką samą liczbą punktów wylądowałyśmy w połowie stawki.

– w niedzielę msza szczepu. Zimno było, ale fajnie. Renio dopisał – przyszła Patka i Wiki – pozytywnie :).

– w poniedziałek Dominika zaciągnęła mnie na roraty – potem w kuchni została sama Zawisza (Dominika, Karolina, Marta i ja), więc śpiewałyśmy wszelkie możliwe hity (Hosadynę trochę głośno, ojcowie piętro wyżej musieli posłuchać :P), a potem poszłyśmy z Karoliną po nóż. Tak. Jakieś pytania? Święta się zbliżały w końcu.

– we wtorek ubieranie kościelnych choinek – inaczej się na nie patrzy, jak się widzi oczyma duszy to wieszanie gwiazd betlejemskich i Darka na wysokiej drabinie, wieszającego kijem światełka – najwyżej jak się da

no i przytachanie do domu własnej 😉 tzn. tata tachał, a potem w wigilię rano ubierałam 😛

– środa – no to wigilijnie 😉

– a potem już nie pamiętam tak dzień po dniu. Byliśmy z rodzicami na spacerze w parku, w Sylwka z kuzynką w kinie, potem z tatą w afrykarium, na podwieczorku u dziadków…

Wczoraj Arancha nas zaprosiła na imprezę Trzech Króli w księgarni hiszpańskiej w centrum. Było dobrze. Armando się do nas dosiadł, się gadało, się śpiewało kolędy. Się tańczyło trochę. Kocham, jak mnie otacza hiszpański. W dowolnej formie. A tam było bardzo hiszpańsko – buli Hiszpanie, był Roscón de Reyes – takie ciasto drożdżowe, które Arancha upiekła… była hiszpańska muzyka, rozmowy po hiszpańsku o wolontariacie w Hiszpanii, studiach w Hiszpanii i transmisja pochodu trzech króli z Madrytu :).

Dziś Orszak, spotkanie opłatkowe oazy… Na bogato w te święta. Oprócz tego, że spędziłam je również w towarzystwie mojej kochanej (hiszpańskiej, a jakże) olimpiady. No i posprzątałam na błysk pokój i pocerowałam wszystkie ubrania.

No i… nauczyłam się grać na pianinie Imagine! 😀 A teraz męczę Eltona Johna z “Can you feel the love tonight” – nieważne, że ogarniam ledwo dwa pierwsze takty, ale już się tym cieszę jak dziecko!

Przepraszam, wiem, że chyba średnio was obchodzi, co robiłam :P. Ale lubię pisać. Chociaż jak teraz próbuję z felietonem, to jak raz nie idzie…

Dobrego nowego roku.
A kto zgadnie, czemu Dobrego Nowego Roku jest mniej optymistyczne? 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: