Monthly Archives: February 2015

Hipopotam bokser / Szczepan na maśle

No tak – pierwszy wpis po długiej przerwie…
Zawdzięczamy to temu, że:
1) mam czas (lub wydaje mi się, że go mam – nieważne)
2) jest pozytywnie 🙂

Po pierwsze – w przyszłą niedzielę pierwszy mecz OMW. Będę grać w otwartych mistrzostwach Wrocławia! A jeśli nawet nie wejdę na boisko, to i tak moja drużyna będzie grać, a ja będę patrzeć na Olę i uczyć się, jak się nie zderzać z Halinką :P. Albo jak nie stać jak ciołek pod siatką :P. Nauczę się.
Tak, nauczę się. Jest lepiej, niż było :D.

A dzisiaj – zbiórkowo. Semaforowo. Jak widać ;).

renifer

A zaczęło się od babeczek! Stwierdzam, że bardzo miło mieć urodziny, kiedy ludzie o nich pamiętają. I… nawet ludzie z drużyny (z siatki) się ogarnęli. To było super. Takie nieoczekiwane. A babeczki takie kochane :).

Kiedy się już zebrałyśmy i ogarnęłyśmy (względnie) Zosiak rozpoczęła swoje sygnalizacyjne dzieło. Jest niemową. Rzucono na nią czar i jeśli nie nauczy zastępu Renifer semafora, to nigdy nie będzie mówić.
Hm… no dobra.
Potem sytuacja zaczęła się pogarszać. Zosia straciła słuch. Na naukę zostało 5 minut.
Hipopotam bokser pojawił się jako propozycja zapamiętania “H”.
Ogarnęłyśmy jeszcze d, jako wiadomość prosto Do nieba, tradycyjna “Baden Powell Jest Fajny” i Odstrzeliwanie ludzi z procy na “O”.

Kolejna część – warsztaty z kuchni regionalnej. Za poprawnie odszyfrowany tekst – babeczka z porzeczkami w nagrodę. Stąd też Szczepan na maśle. Miał być szczupakiem, ale dla Martusi to byłoby za proste… 🙂

Potem do zrobienia został tylko komiks. Weszłyśmy więc do księgarni, przekonawszy panie z “Pociągu do bajeczki” (za pomocą babeczek :P), że tak, jak najbardziej chcą nam otworzyć drzwi na korytarz, nie mają nic przeciwko.

Robienie komiksu w grupie jakoś słabo idzie. Nie lubię tak. Ale jakoś poszło. Skończymy za tydzień.

Potem rada.

I gra w polo. Semaforem? Czemu nie xD. Renifer jest zdolny…

Dziękuję wszystkim za życzenia i pamięć :).
Do następnego razu!

Jestem supermegaprzebombaciuchciastycznie podekscytowana!

Bo, choć to jeszcze niepewne, stoi przede mną możliwość wyjazdu na wakacyjny wolontariat do samej, samiutkiej Hiszpanii! Tej części samiutkiej Hiszpanii, w której jeszcze nie byłam. 2-4 tygodnie.
Pracujesz jakoś archeologicznie, płacisz tylko za przylot i wylot.
Aaaa ❤ ❤ 😀 😀

Mówiłam już, jak bardzo kocham Hiszpanię, Hiszpanów i LD IV, które już nie istnieje?