2 wygrane mecze / Duch Święty działa tak bardzo :)

Takie tam radosne migawki z dzisiaj.
Kolejne mecze OMW. 2 kolejne wygrane.
A lepsze jest to, że nawet udało mi się zagrać :D.

Jeszcze tylko wyjaśnię grzecznie drugą część tytułu i przejdę do zbiórki, ok? Generalnie (tym razem celowo :P) było wesoło.

Ale ad rem. Ze względu na to, że mamy dzisiaj Zesłanie Ducha Świętego, było trochę biednie z ludźmi do posług. Część pojechała na COM (moja animatorka przyjęła krzyż animatorski – cieszę się razem z nią, tak bardzobardzobardzo 🙂 ), część była na nocnym czuwaniu i na mszę wieczorną w naszej parafii zostało niewiele osób ze wspólnoty, które mogłyby coś przeczytać, względnie zaśpiewać. Psalm przypadł w udziale mnie. Przećwiczyłam sobie ładnie melodię i przed majówką poszłam dogadać się z organistą.

Okazało się, że melodia trochę nie taka, bo dzisiaj klasycznie jest inna. Pan Roman podegrał, stwierdziłam, że dam radę. W sumie ją znam. Tyle tylko, że kiedy w czasie nabożeństwa próbowałam sobie ten psalm w głowie prześpiewać, to nijak szło. Mam talent do mieszania melodii, a głowa podpowiadała mi w tym momencie chyba wszystkie, jakie znam, oprócz tej właściwej. O-o… Będzie zabawa.

Nastawiłam się na zasadzie: Panie Boże, jak chcesz, to wyjdzie ładnie. Jak nie, to już nigdy w życiu nie zaśpiewam psalmu, bo nikt logicznie myślący mi go już nie przydzieli :P. W każdym razie byłam przekonana, że jeśli to wyjdzie, to będzie co najmniej nieprawdopodobne, przy mętliku, jaki miałam w głowie. A jeśli już to zaśpiewam, to przeciętnie. I to będzie sukces.

Po majówce pobiegłam jeszcze raz do organisty, z hasłem “Kochany Panie, zagraj mi to Pan jeszcze raz, bo nic nie wiem i nic nie rozumiem (i wciąż wierzę biednymi zmysłami, że ci ludzie na drugiej półkuli muszą chodzić do góry nogami :D)”.

Poszłam. Zaśpiewałam. Szczęśliwa jak diabli (w ogóle skąd się wzięło to powiedzenie, skoro absolutnie nie ma sensu o,O?), że nie przestałam w połowie. Wróciłam do ławki, szczęśliwa, że to już koniec.

Po mszy podeszła do mnie jakaś obca dziewczyna, mówiąc, że wyszło bardzo ładnie. I taki Pan, który zawsze do nas podchodzi, jak śpiewamy w niedzielę. I Ola i tata też tak mówili, ale oni mnie znają, więc się nie liczy :P.

Powiem tak. Liczyłam na katastrofę. I sama tego na pewno nie zaśpiewałam.

Panie Boże, dzięki :D.
No, to tyle.

Zmieniłam zdanie, sobota w innym poście.

Idę haftować byka.

Wyniki wyborów za 1h 47 minut.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: