“A ja sobie załatwiłam trumnę”

Tak. Jak to wczoraj powiedziała mama, wyglądałam na zmęczoną, opaloną i naładowaną. No to lecimy!

Nie widziałyśmy się w piątek. Wyruszyłyśmy w sobotę. Co i tak było trudne, bo wyjeżdżałyśmy o 7.15. A to z kolei oznaczało pobudkę przed 6.00. A pobudka przed 6.00, kiedy poprzedniego dnia wstało się podobnie, potem było na miejscu obozu (mamy śliczne, śliczne, piękne, idealne miejsce), potem było na treningu, potem wróciło, jak wypluty flaczek, a potem pakowało się na wyjazd, jest trudna. Po prostu :). Ale niektórzy mieli jeszcze przygody z przyjeżdżającym za wcześnie autobusem i podróżą na stopa, więc ja do mojego życia nie mam uwag :D.

W sumie nie ma się co rozwodzić nad tym, co się działo przez cały dzień. Najpierw jechałyśmy, potem szłyśmy, ugotowałyśmy obiad, znów szłyśmy, układając scenkę, która wyszła bardzo kreatywna. Bardzo kreatywna i bardzo dobrze. Najlepiej się ją układało. Co prawda zeszła nam na to większość trasy, no ale kto by się tam przejmował.

Na miejscu Msza Święta. Potem z kolei rozbijanie namiotów i przygotowanie imprezy urodzinowej u Rity. Każdy gotował coś (pączkiiii! z mlekiem kokosowym, które nie jest złe, o ile nie pije się go za dużo na raz. Bo wtedy jest złe, a nawet bardzo złe). A potem z tym czymś [każde ognisko z jedzeniem charakterystycznym dla kraju, z którego pochodzi jego patronka] udałyśmy się na pochodnisko.

Przed nim jednak – Fiat Lidii. Po nim dopiero zrobiło się nieogarnięcie. No i Martusia się spięła, zachęcając do nakładania sobie (tak z emfazą), co zostało przyjęte co najmniej radośnie. Po pierwsze ze względu na nakładanie sobie (tak z emfazą), po drugie ze względu na to, że żołądek domagał się swoich racji.

Kiedy już wszyscy byli najedzeni i weseli, weszłyśmy we właściwy klimat ogniska. Właściwy, bo zielony (podobno się podobało, podobno było zielone 🙂 ). Powiem tak. Gdyby św. Ritę grał ktokolwiek inny, scenka nie miałaby w sobie TEGO. Tytuł cytatem, kto był, ten wie. Kto nie był, niech cierpi.

Po ostatniej, wyciszającej już klimat piosence, przyszedł czas na przyjęcie do grona HR-ek jeszcze Ani. Wtedy wędrówkowe “Ogniem i mieczem” zostało zrealizowane w pełni. Bardzo ładny fragment jaszczurki na ekspresji <3.

Wieczór był trudny. Kiedy poprzedniego dnia wstało się podobnie, potem było na miejscu obozu (mamy śliczne, śliczne, piękne, idealne miejsce), potem było na treningu, potem wróciło, jak wypluty flaczek, a potem pakowało się na wyjazd, następnie wędrowało z Janowic bodajże do Trzcińska i przeżyło caaały dzień, a wie się, że tej nocy też nie będzie się spało ośmiu godzin, jest trudny. Po prostu :). Ale po prysznicu i godzinie światła (przepraszam, ale mój mózg ok.23.00 nie jest w stanie się modlić zbyt mądrze) poszłyśmy spać. Cóś pięknego…

Rano godzinki na pagórku w pobliżu agroturystyki, wspólne śniadanko (co wyszło fajniutko), wyjście – co prawda nieco opóźnione przez czekanie na wodę na herbatę dla większości środowiska wrocławskiego przy szałowej liczbie dwóch czajników [ale dobrze, że były! Dzięki nim była herbatka!].

No i  wejście na Sokolik. Taaaaakie stamtąd były widoki… A jeszcze ładniejsze zdjęcia :P. Konferencja – u Rity o służbie, u Edyty dyskusja o miłości. Śmiesznie było się tak na chwilę przytulić do innego ogniska. Chociaż całkiem przyjemnie :). No i powolne lądowanie – godzina światła w drodze powrotnej do Trzcińska, zgarnięcie plecaków, spacerek na dworzec. A na nim jeszcze drugie śniadanie – kończenie wszelkich zapasów, które jeszcze przypadkiem zostały niezjedzone.

Droga powrotna: red7 i dyskusja o miłości w wydaniu kobiecej delikatności i troski.

A co mogę powiedzieć tak generalnie o wędrówce? Dobry czas konkretnych, ważnych rozmów. Z kim? Możliwe, że z moją przyszłą matką drogi. Z hufcową. Z moją przyszłą drużynową. I… powiedzmy, że kiedy wyobraziłam sobie ją ze mną na obozie i kontrolę sanepidu, to był początek naszego przymierza, przynajmniej z mojej strony. Myślę, że współpraca będzie układać się pomyślnie ;).

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: