Od przybytku głowa nie boli… czyli witamy we Wrocławiu

Okejka. Nie wiem, jak to się stało, ale na blogu nie pojawiła się relacja ze speed-datingu z HR. Trzeba to nadrobić, szczególnie że pomimo wielu wyjazdowydarzeń, które mi się ostatnio przytrafiły, na blogu pustynia… 😉 To zapinamy pasy i… start!

Wyobraź sobie następującą scenę. Jest piękny wiosenny dzień. Temperatura idealna. Chmury nie pozwalają słońcu zrobić z ciebie Indianina, za co jesteś im bardzo wdzięczna, bo w sumie to lubisz siebie bez skóry przypieczonej na kolor dorodnego raczka. Wieje leciutki wiatr. Idziesz przez park, jest zielono, kwitną magnolie, śpiewają ptaki… Zaczynasz marzyć. Twoje myśli stopniowo odpływają coraz dalej i dalej.

Na dobry początek wyobrażasz sobie apel na euromoocie, na którym zostajesz mianowana naczelniczką. Masz poczucie misji. Czujesz siłę. Przypominasz sobie wszystkie chwile w ognisku (gdzie oczywiście niedługo trafisz, bo wiesz, że pasujesz tylko tam), które doprowadziły cię właśnie do tego momentu. Wszystkie wyjazdy z twoją jednostką. Rozmowy, te bardzo ważne i te codzienne.

Odpłynęłaś już całkowicie, korzystając z weekendowego popołudnia, takiego, kiedy akurat nic nie zadali (taaak, jasne), a w przyszłym tygodniu nie ma żadnych sprawdzianów, do których musiałabyś się uczyć, zamiast cieszenia się spacerem. Teraz twoja wyobraźnia podsuwa ci wszystkie twoje spotkania z Matką Drogi i…

 

Tu zaczyna się problem,

 

a piękna wizja się urywa niczym przecięta świeżo naostrzonymi nożyczkami przez mojry lub też, jak kto woli, pryska jak bańka mydlana. Zdajesz sobie sprawę z tego, jak tragiczna jest twoja sytuacja. W twoim mieście jest 10 HR-ek. Słownie: dziesięć. A ty nie znasz bliżej żadnej. Z większością zamieniłaś dwa słowa, z których jednym było „cześć” na dzień dobry, a drugim „cześć” na do widzenia. Kontynuujesz spacer, ale już jakoś nie masz ochoty na marzenia. Kaczki kwaczą, jakiś rowerzysta przed chwilą wjechał w drzewo, a ty… chyba wracasz do domu. Zapomniałaś, że przecież koniecznie musisz pobawić się z chomikiem, któremu przez maturę nie poświęcasz ostatnio zbyt dużo czasu.

 

„Robimy speed dating. Z wędrownikami.”

 

Tymi właśnie słowami zostałam poinformowana o niecnym planie uknutym przez moje ognisko. A kiedy już obśmiałyśmy ten pomysł do końca, okazało się, że chodzi o HR-ki, a nie przyszłych HR-ów. Wtedy zaczęłyśmy dogadywać szczegóły spotkania.

 

Idea była prosta: najpierw seria luźnych (mniej lub bardziej) i prostych (tu zdecydowanie mniej niż bardziej) pytań, które miały pomóc nam przełamać lody i poznać dziewczyny „tak w ogóle”. Wszyscy chyba się zgodzą, że pytanie: „żółta, zielona czy czerwona?” jest na tyle fundamentalne, że nie można myśleć o zostaniu czyjąś córką drogi, kiedy nie zna się na nie odpowiedzi. Podobnie jest z symbolem i dewizą. Co później? Oczywiście – jak przy prawdziwych szybkich randkach – parę minut na rozmowę każdej z młodych przewodniczek z każdą z HR-ek.

Nasza ciekawość dość szybko pozwoliła nam stworzyć kilkukilometrową listę. Wędrówka czy obóz? Lato czy zima? Umysł ścisły czy humanistyczny? Zawartość utworzonego specjalnie w celu dodawania pytań arkusza rosła z każdym dniem. Tymczasem zaś Maja wysłała maile do przewodniczek, które na nasze zaproszenie odpowiedziały bardzo entuzjastycznie. W załączniku dostały też pytania, żeby mogły przemyśleć na spokojnie, jaki jest ich ulubiony kolor ;). Nie mogłyśmy się doczekać randki.

 

„Jestem Ania. Bardzo się cieszę, że tutaj jestem.”

 

Kiedy już w kawiarni skończyła się rozróba spowodowana przestawianiem przez nas stołów i byli obecni prawie (nad czym bardzo ubolewałyśmy) wszyscy zaproszeni goście, w ilości sztuk ośmiu (a więc i tak #ualefajniebardzodużo), zamówiłyśmy herbatkokawy i mogłyśmy zacząć spotkanie. Jak? Tu bez zaskoczenia. Od przedstawienia się. Ale nie mogło być schematycznie. Jeśli tylko ktoś zapomniał dodać, że bardzo się cieszy… powiedzmy, że musiał się gęsto tłumaczyć ☺.

 

Czy się stresowałyśmy? Oczywiście. W końcu każda randka to poważna sprawa. Ale już po kilku pytaniach atmosfera się rozluźniła. Szczególnie po paru lekkich i przyjemnych, które Maja, mistrz ceremonii, trzymający pieczę nad naszym wydrukowanych arkuszem, zaproponowała na początek. Na przykład? „Jakie wartości chciałabyś przekazać swoim córkom drogi?”. Tak, wszystkie HR-ki zgodziły się, że to pytanie było naprawdę lajtowe ;). Ale wiadomo, nie można poświęcić dwóch godzin na pytania o ulubiony deser…

 

O wytapianych na Wielkiej Grze monetach i życiowości Pisma Świętego

 

Nie wiem, która z nas wymyśliła pytanie o harcerską przygodę, której nigdy się nie zapomni, ale to był strzał w dziesiątkę. W sam, samiutki środek tarczy. I jak sobie pomyślę, że bez speed-datingu nie miałybyśmy okazji usłyszeć, jak jedną z dziewczyn zaatakowały w nocy śledzie albo jak obóz został przeniesiony na inne miejsce za sprawą wersetu biblijnego i radosnych plażowiczów, to jakoś tak… cieszę się, że miałyśmy okazję ☺. Same też poprzypominałyśmy sobie różne ciekawe obozowe akcje. Po tym pytaniu już nie było mowy o jakimkolwiek stresie.

 

Porozmawiajmy

 

Nie ukrywajmy, na ten moment czekałyśmy najbardziej. Stoliki wróciły na swoje miejsca, a każda z HR-ek zajęła miejsce przy jednym z nich. My natomiast kursowałyśmy od jednej do drugiej, wykorzystując w pełni, a zwykle nawet przekraczając dane nam 5 minut, potem zresztą przedłużone do 7. Mogłyśmy rozmawiać o czym chciałyśmy, pytać, odpowiadać… opowiadać. Przekonywać się, czy wrażenie, które sobie (na podstawie dwóch „cześć”) wcześniej wyrobiłyśmy o siedzących przed nami przewodniczkach jest słuszne, czy też pomyliłyśmy się okrutnie… ☺ Zaczęłyśmy też mieć trochę większe pojęcie, które z HR-ek wygrają nasze prywatne mini-(nietele)turnieje i zostaną „Jedną z dziesięciu”.

 

Po zakończonej rundce jeszcze długo się żegnałyśmy, choć (klasycznie) okazało się, że idziemy w tę samą stronę. No cóż, tam pożegnałyśmy się jeszcze raz. A żegnać się będziemy jeszcze zapewne wiele razy – po jakiejś herbatce i mądrych rozmowach o życiu. Ale wtedy każda z nas już tylko z jedną z nich – ze swoją Matką Drogi.

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: