Przejechane walcem – 12

Jakoś tak tytuł chciałam skojarzyć z Poparzeni kawą 3, ale pewnie nie wyszło ;).

Wpis depresyjny już był. Nie, nie tutaj. I tutaj go nie będzie. Kto był, ten zna nasze cierpienia i wylewane frustracje. I wie, dlaczego adekwatnym tytułem jest “przejechane walcem”. Tutaj chciałabym trochę od innej strony.

Jak mówiła na obozie z radością Aga: “Nasz dom wariatów, każdy robi swoje”, a Basia, chodząc po obozowisku w pomarańczowej kamizelce odblaskowej, worku na śmieci i kokardce z biało-czerwonej taśmy ostrzegawczej: “Dzieci się już chyba przyzwyczaiły, że mają nienormalnego kraala”.

Pomyślmy więc, co jest warte zapamiętania (oprócz tego, że potrzebujemy turnusu rehabilitacyjnego w SPA, ewentualnie w Ciechocinku).

  • Bogowie ziemiankiZgodnie z fabułą, harcerki miały podczas wielkiej gry znaleźć skarb. Jaskinię skarbów. Jaskinię pełną pluszaków owiniętych folią i spryskanych na złoto. Taaak, to zupełnie normalne, że kiedy już wróciły z explo, wieszałyśmy przytulanki owinięte szczelnie stretchem na sznurze na pranie i traktowałyśmy sprayem. I mówiłyśmy dzieciom, że hodujemy imbir. Taki zmutowany. I że skręcałyśmy się przy tym ze śmiechu. Standard przecież, o co chodzi?
    A dlaczego bogowie ziemianki? Raz, że niby-bóstwa olmeckie, więc bogowie. Dwa, że to bogów ziemianki na tym obozie chciałyśmy czcić ofiarami całopalnymi. Bo pojawiły się wątpliwości co do tego, czyśmy harcerstwem katolickim.
    Dodam tylko, że Basia z niepokojącą radością, siedząc w swoim kojcu, owijała ich szyję folią spożywczą. Robiła to jednak po mistrzowsku – farbą pobrudziła się tylko kula, którą zabezpieczałam sama.
  • Co? Kto to powiedział? Pewnie jakaś wredna małpa. Inside joke’i w kraalu zawsze w cenie. Biedna drużyna chyba dalej nie wie, dlaczego na następny obóz mam wziąć miotłę.
  • Czasem warto robić scenkę kraala. Czasem trzeba odreagować. Wszak kto zna się na lesie lepiej, niż leśniczy. I czegóż chcieć więcej, gdy ktoś nas rozumie, prawda?
  • Wyobraź sobie, że chodzisz po supermarkecie i słyszysz: “Niee, przecież czapla tyle nie zje. I pamiętaj, że jeż jest bezglutenowy”.
  • A teraz wyobraź sobie, że siedzisz na stacji benzynowej na kasie. Podchodzi jeden ktoś i mówi: “Dzień dobry, poproszę sześć dużych latte”.
  • Spokojnie, tamto to była rozgrzewka. Wyobraź sobie, że siedzisz na stacji benzynowej na kasie. Podchodzi ktoś z identyfikatorem FBI i podobnym, choć nieudolnym napisem na koszulce i mówi: “Dzień dobry, poproszę sześć dużych latte, jeden duży napój czekoladowy i paliwo z szóstki”.
  • Wyobraźnia hula? Super. No to teraz dzień ewakuacji numer dwa. Ewakuacja w porze obiadowej, zanim harcerki zdążyły cokolwiek obiadowego przygotować. W świetlicy dostały chleb z pasztetem, ale mimo to, kiedy wróciłyśmy koło 22.00, były głodne. Tylko że śniadaniowo/kolacjowych rzeczy nie ma – miał być obiad, kończymy obóz, więc kończymy też zapasy. Za sprawą tego, co wyżej wymienione, w środku lasu o 23.00 rozlega się wołanie: “Maaarta, daj dzieciom obiad”.
  • Dzień agapy. Basia podjeżdża do pizzerii. “Dzień dobry, chciałabym odebrać pizze”. Pan z lekkim rozbawieniem: “Te 9, czy te 6?”.
  • Powiedzmy, że to taka radość w zmęczeniu, niepewności i potrzebie odreagowania… Cytat z kraaloposzkodowanego: “Niedobrze mi, znajdę sobie jakiś woreczek. (Wyjmując z plecaka świeczkę kaktusa w doniczce z betonu) A co to jest!? I czemu jest w moim plecaku!?. Pięć minut później… (a teraz, czytelniku, przeczytaj ten punkt jeszcze raz).
  • Mszalna playlista na po przejściach:
    – Jak ożywczy deszcz
    – Panie, ogień pal
    – W lekkim powiewie
    – Ześlij deszcz
    – Błogosław, duszo moja, Pana
  • No, bo każdy czasem grzeszy, na przykład spóźnia się na mszę świętą, prawda, druhno drużynowa? (10 minut później) No, i może kiedyś wszyscy spotkamy się w niebie. Nawet z naszą siostrą Joanną.
  • Byłam królikiem. Martwiłam się, czy nie zgubię mojego ogonka. Zgubiłam uszy…
  • Podczas KK malowałam sobie koszulkę FBI. I myślałam: żeby tylko nie napisać FSE, żeby tylko nie napisać FSE… Gadamy, mamy głupawkę (aż potem na radzie harcerki pytały, co nam się stało). Patrzę na moją koszulkę i na znajdujący się na niej piękny napis “FSE”.
  • Dajcie kraalowi balony z wodą i brokat. I enjoy the show.
  • Harcerka na swoim drugim obozie w rozmowie z sanepidem: “No, a jak jest zimno, to grzejemy sobie na kuchenkach wodę do mycia” <3.
  • Siedzimy przy pierwszej ewakuacji pod świetlicą, Karo jako pies pasterski już zagoniła harcerki za bramę. Po czym wraca, z radością na twarzy: “trzódka nakarmiona”.
  • Czy możemy zwołać cały obóz, żeby podziwiał obozowisko Jeża?
  • Fajnie mieć harcerki, które mają ubaw, jak im mówisz, podwożąc na explo, żeby zapamiętywały trasę powrotną, bo zamierzasz zostawić je w lesie ;).
  • Wydra – K-A-K-A-Ł-O!
  • A gdyby tak Basi do kojca dać róg albo patelnię…
  • Dość śmiesznie jest spotkać w Pepco strażaka po cywilu, który 3 godziny wcześniej nie po cywilu przyjechał cię opieprzyć. Kupował skarpetki.
  • Aga (chyba) zaginająca księdza. “Przepraszam bardzo, czy to jest portatyl?”
  • Zdejmę Panu dziki, Twą twarz, kosmatą twarz
  • Rodzice 2 i 10 DW zbliżający się do kaplicy (przez środek obozowiska kraala 6dw, ale co tam). Rodzice słyszący z kaplicy pieśń po czesku. Rodzice w odwrocie.

Drodzy moi, tak, ja wiem, że ten post jest mocno hermetyczny. Jeśli macie ochotę się spotkać, jest spora szansa, że sporo powyjaśniam ;). A nieobecnym wyjawię też tragedie dnia codziennego przejechanych walcem.

Pozdrawiam

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: